Witajcie. Niestety dołączam do grona samotnych mam

Jestem 3,5 roku po ślubie. Niestety nie było kolorowo. Mąż siedział na czacie, miał lewy numer telefonu, ciągłe kłamstwa, obiecywanie dawanie sobie szansy, wiele gorzkich słów. Aż przed wczoraj mąż uderzył mnie w twarz i to dla mnie był definitywny koniec. Jutro biorę małego do babci bo jest chory wiec nie puszczam go do przedszkola a K ma w tym czasie zabrać swoje rzeczy. Powiedział mi że mnie nie kocha, ze potrzebuje czasu bo może będzie lepiej ale ja już nie chce czekać na to lepiej

Mam mieszkanie ale nie dam rady go sama utrzymać, obiecał odbierać młodego z przedszkola i opiekować się nim gdy ja będę w pracy , chce również płacić na niego co miesiąc 600 zl ja kontaktu zabraniać nie będę ani utrudniać bo cieszę się że syna nie olewa. Strasznie mi ciężko bo boję się widoku pustych szaf, boję się tej pustki

samotności

jest mi przykro ale staram sie pogodzić z tym co się stało

póki co nie składam pozwu o rozwód bo chcę zobaczyć na ile te jego obietnice się pokryją i chcę by emocje troszkę opadły . Boję się tego że będę musiała ze wszystkim radzić sobie sama . Kocham go nadal ale wiem ze to nie ma sensu i ze nawet jeśli byśmy znów spróbowali to później byłoby tak samo, nie chcę niepotrzebnie tego ciągnąć bo wiem że będzie na początku fajnie a później powróci to co teraz. Próbuje pogodzić się z porażką

ale boję się że nie dam rady już nigdy nikomu zaufać
