reklama

Codzienne rozmowy Samotnych rodziców

reklama
Odwiedza, i wykorzystuje czas bardziej efektywnie niż jak z nami mieszkał. Tylko towarzyszy mi poczucie porażki...Ostatni rok to ja się starałam ratować...
 
Hej babeczki :-)

A ja Wam powiem, że pojechałam dzisiaj do Filipa prababci. Przyjechał K i długo mnie prosił, żebym z nim pojechała. Zaczął coś marudzić, że co on rodzince powie, że przyjechał sam (no ciekawe co powinien powiedzieć jak nie prawdę, że się od nas wyprowadził i już nie jesteśmy razem). Zaczęłam się śmiać z niego, bo jak moja mama zapraszała go na imieniny to on stwierdził, że mu się nie chce i nie przyjechał. i co ja wtedy miałam mówić swojej rodzinie? On oczywiście tej sytuacji już nie pamięta:eek: (dla mnei to było ciężkie przeżycie, bo cała rodzina dziwnie na mnie patrzyła jakbym miałą na twarzy wypisane "zostałam sama z dzieckiem"). Ale pojechałam. Zrobiłam to dla siebie, a nie dla niego. I nie żałuję:-) Wszyscy byli naprawdę bardzo mili, pytali jak sobie radzę i w razie gdybym potrzebowała pomocy mam śmiało walić i się nie wstydzić. Nie musiałam, że tak powiem "robić dobrej miny", bo każdy wiedział jak jest i jak padały jakieś ostre komentarze to w kierunku K (momentami było naprawdę ostro:-D). Wiem już na czym stoję i mimo tego, że ślini się do mnie jak pies, to moje życie już nie ma zamiaru kręcić się wokół tego człowieka:tak: Dziewczyny, strasznie jestem dziś szczęśliwa:-)
 
martttika oj aż miło takie wieści czytać. Ja miałam spięcie wczoraj z ojcem małej ooo matko jak ja go nienawidze :baffled: oczywiście jego rodzina zainteresowania malutką nie przejawia nigdy jej nie widzieli, a ojciec ahhh az dwa razy malutka na oczy widział. Taka złośc mnie ogarnia że nie mogę przeboleć, ale wszystko kwestia czasu... :-D
 
inamorate u nas minęło dwa i pół miesiąca od kiedy szanowny pan tatuś zmienił priorytety w życiu i zwinął się do mamusi, a ja teraz nie mam w stosunku do niego już żadnych uczuć. Na początku był żal, później żal mieszany z nienawiścią, a teraz pozostała tylko obojętność. I kiedy zaczęłam go totalnie olewać to zauważyłam, że chyba go to dotknęło, bo coś tam gada o powrocie. Dla mnie jego gadki nic już nie znaczą. Nawet gdyby poza gadaniem doszły jakieś czyny to ja jakoś nie widzę już najmniejszych szans na bycie razem. Chyba go nie kocham... Postanowiłam, że dla dobra Filipa będę utrzymywać z nim stosunki, ale będą to czysto, że tak powiem, "służbowe" spotkania.
 
ufffff święta i po świętach :-)
martttika no i fajnie ja tam od początku wszystkim wkoło powiedziałam że ojciec małego nas zostawił nie chciałam podpytywania i nie domówień to nie ja powinnam się wstydzić że odszedł to ojciec małego powinien się wstydzić że tak się zachował, tylko u mnie wogóle nie mam z nim kontaktu ani z jego rodziną. Sam zapracował szanowny pan tatuś na to co do niego czujesz, może teraz stanie na głowie żeby wszystko naprawić???
inamorate ja to już prawie nie myślę o ojcu małego ileż można myśleć o jakimś patafianie nie załuguje na czas w moich myślach :-D:-D:-D:-D ale to nie jest według mnie żałosne że przykro nam że ojcowie naszych dzieci olewają je, kochałyśmy tych facetów, a jak się kogoś kocha to myśli się o nim pozytywnie i nagle wychodzi prawda jaki to człowiek to boli, a chciałybyśmy wszystkiego naj dla naszych dzieci włącznie z naj ojcami a tu du....a :-(
bodzinka witaj niestety u między nami i jak tam po świętach ?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry