emilka, raczkowa nie jest latwo ani wtedy kiedy chcialoby sie kleic a facet nie chce ani wtedy kiedy facet wychodzi z inicjatywa a niewiadomo czy jest sens dawac szanse...
ja przezylam obydwie wersje... wpierw ja wymieklam i usilnie chcialam wszytsko posklejac, bo mi sie nagle ubzduralo, ze musimy dla malego stanowic rodzine i, ze jest jeszcze mozliwe zebysmy byli szczesliwi. ex zapieral sie rekami i nogami - kompletnie nie byl zainteresowany byciem ze mna.
jakis czas pozniej - nadal bylam w ciazy - sam przyszedl... przepraszal, prosil, blagal, obiecywal, po rekach nogach calowal. szczerze? nie wierzylam w ani jedno slowo, ale tak bardzo wierzyc chcialam i tak bardzo tego potrzebowalam, ze sie zgodzilam. efekt? po 1,5 dnia on sie rozmyslil... dostalam wtedy jakis mega skurczy i wyladowalam u ginekologa. na szczescie nic z maluchem sie nie stalo, ale strach byl...
oczywiscie rozchwialo mnie to na maxa. wtedy tez powiedzialam mu, ze to byl oststni raz. i, ze jesli jeszcze kiedys najdzie go chec na powrot do mnie to zeby zatrzymal te swoje pragnienia dla siebie i mnie o tym nie informowal.
dlugo nie czekalam. urodzil sie Filip i on zaraz potem przyparl na mnie atak. bujal sie z tym dobre pol roku. a mnie bylo potwornie ciezko, bo serce nadal mi sie do niego rwalo. jednak wiedzialam, ze to nie ma sensu, ze nie moge sobie pozowlic na to by z nim znow byc. poza tym jego "starania" byly glownie slowne. bo tak bardzo chcac byc ze mna ciagle jednak (po kazdej mojej odmowie) pocieszal sie kolejna panienka oczywiscie nie omieszkujac mnie o niej poinformowac.
czas plynal i wkoncu ciut ponad rok po rozstaniu zobojetnial mi na tyle, ze jego kolejna zdobycz juz mnie zaklula mnie w serce.
a dzis jak na to patrze to wygralam pod kazdym wzgledem. emocjonalnie - bo uwolnilam sie z toksycznego zwiazku.
finansowo - bo powolutenku, malusienkimi kroczkami opanowalam wszytsko i zyje sobie na przyjemnym poziomie nie badac nikomu nic dluzna.
a ex? na syna nie placi, kolejna kobiete, z ktora ma kolejne dziecko, zdradza na prawo i lewo. wszelkie swoje dochody ukrywa a dlugi ma gigantyczne. nie wiem jak w pl, ale w tutaj nie moze wziac zadnego kredytu ani niczego wiekszego miec na wlasnosc.
widzac po tym jak ex zarzadza swoim zyciem i jak dba opotrzeby syna wnioskuje, ze jak bysmy byli razem to nie potrafilby zadbac o rodzine.