reklama

Codzienne rozmowy Samotnych rodziców

reklama
Cześć,ale nie dzień dobry. :baffled: :no:
Od wczoraj mnie tak napitala brzuch od @,że masakra. :-( Dlatego wieczorem nie weszłam na BB. :zawstydzona/y: Mam nadzieję,że mi to wybaczycie. ;-)
 
Hej,

Ja też nie mogłam siedzieć przez kilka tygodni po naturalnym porodzie :baffled:,
a kobitka po cesarce leżąca ze mną na poporodowej po kilku dniach śmigała :baffled:.
Więc to chyba też zależy od kobiety.

Co do dźwigania to Dori zobaczysz ile kobieta może znieść :tak:. Ja też sobie różne założenia przed urodzeniem robiłam, że mieszkamy na 3 piętrze bez windy, wyczytałam, że 2 tygodnie po schodach nie można chodzić to wcześniej zapasy robiłam, żeby się dało przeżyć a potem jak mi synka zgarnęli na neonatologię to dzień w dzień ganiałam do szpitala po tych schodach i jeszcze po wyższych w szpitalu, żeby tylko z synkiem chociaż kilka godzin być :sorry2:.
Wogóle ciąża mimo że przeleżana w domu, ciężka i tak był pikusiem przy pierwszych 8 tygodniach po. To dopiero był meksyk :baffled:.
Ale dowiedziałam się wtedy co to znaczy być kobietą. Bo wcześniej to dzieciak byłam co prawdziwego bólu i zmęczenia nie znał :zawstydzona/y:.

Co do telewizora to uważałam dokładnie tak jak Ty - jakieś 4 lata temu :sorry2::laugh2::laugh2::laugh2::laugh2:.
Teraz już jestem większą realistką. To w dużym stopniu zależy od dziecka jak jest podatne na tego typu sprzęty.
A cały czas dziecku nie można zajmować czasu, bo wtedy nie ma czasu na własną iniciatywę. Malutki niemowlaczek wymaga ciągłej opieki rodziców, ale już kilkulatkowi trzeba pozwolić oddychać ;-).
 
Ostatnia edycja:
Dzien doberek kobietki:-)

Widze ze sie porodowo na watku zrobilo:-Dfajnie lubie wspominac jak to bylo:laugh2:smiesznie:-p
Ja po naturalnym porodzie po dwuch godzinach smigalam po sali,nawet tak bardzo mnie nic nie bolalo:confused:,a co do noszenia to jak maluszek zacznie plakac to sie nie zastanawialam czy powinnam czy nie,taka dziewczyna po cc lezala to rano ze mna urodzila a wieczorem juz mala nosila bo starsznie plakala
J@GOD@- Ja moge powiedziec to samo dopiero po powrocie do domu,przekonalam sie co to znaczy prawdziwe zmeczenie,i prawdziwa odpowiedzialnosc:tak:a co do zakladania sobie ze moje dziecko nie bedzie robic tego i tamtego to sie nie sprawdza bo jak cos pomoze np uspokoic szkraba to sie to stosuje bez patrzenie czy sie przyzwyczai czy nie:sorry2:

Natka co odwoalilas za numer:confused:
Agutka wspolczuje ja nienawidzilam dni kiedy mialam dostac@brrrrrrrr koszmar.
 
reklama
Niunia ale najgorsze masz już prawie za sobą. Mi gin widząc w jakim stanie powiedział, wytrzymać pierwsze 3 miesiące, potem już są inne problemy ale i podejście do nich inne ;-).
I u mnie się spełniło prawie w 100%. Po 3 miesiącu małemu kolki zaczęły przechodzić, ja jakoś się sprawniejsza poczułam, kupiliśmy lżejszy wózek to i na spacerki zaczęłam śmigać długie :-D.
Wogóle jak sobie przypomnę, że ja wtaszczałam wózek z śpiącym dzieckiem na 3 piętro, żebym mogła w spokoju obiad ugotować :-D:-D:-D.
Choć u mnie jeszcze był kryzys jak wróciłam do pracy jak mały miał 7 miesięcy, zbiegło nam się to z ząbkowaniem, K. zaczął się budzić co 40 minut w nocy, a ja w dzień spałam w pracy pod układem pomiarowym :sorry2:.
Do tego te hektolitry odciągniętego mleka, bo ambicja mi nie pozwalała dać sztucznego jak mogę karmić, to odciągałam w pracy (koszmar).
Po dwóch miesiącach straciłam opiekę dla Krystiana i przyznam, że to pozwoliło mi odsapnąć bo musiałam iść na bezpłatny wychowawczy na kilka miesięcy :-).
A normalnie "tylko" siedzieć z Krystianem w domu i mieć domowe obowiązki po tej dwu miesięcznej przygodzie z pracą to było jak wyjazd na Bahamy :-D:-D.

A jak miał rok i 4 miesiące to bez problemu wróciłam do pracy. Podziwiam dziewczyny, które wracają po 5 miesiącach i jeszcze karmią naturalnie. To się naprawdę tylko tak lekko pisze.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry