reklama

Codzienne rozmowy Samotnych rodziców

reklama
mama Julci ma racje, my tu odkrywamy swoje uczucia i emocje i praktycznie kazdy moze to przeczytac... i wykorzystac jak chce...
ja nie pytalam z ciekawosci, nie jestem wscibska.... ja zapytalam, bo szukalam "natchnienia". przez to co przechodze teraz ja wy juz przechodzilyscie i dalyscie sobie jakos z tym rade.
 
nie ja tego nie przechodziłam:no:
ja to dopiero przechodze. po dwóch tygodnich trudno mówić ze sie o tym nie pamieta:-(
doczytaj moja historie. ja wcale nie znosze tego tak wspaniale. poprostu pisze tu o tym wszystkim zeby sie komus wyzalic, bo najblizszym wcale nie jest tak łatwo mówić wszystkiego i przyznac sie do takiej porazki, jesli kogos sie wysławia ponad niebiosa a za jakis czas okazuje sie ze poprostu jestes kolejna przygoda,zabawka i niewiem jak to jeszcze nazwac.
 
mama Julci ma racje, my tu odkrywamy swoje uczucia i emocje i praktycznie kazdy moze to przeczytac... i wykorzystac jak chce...
ja nie pytalam z ciekawosci, nie jestem wscibska.... ja zapytalam, bo szukalam "natchnienia". przez to co przechodze teraz ja wy juz przechodzilyscie i dalyscie sobie jakos z tym rade.
Kochana każda z osób piszących na wątku ma jakąś swoją historie i każda jest inna i ty znajdziesz swoją droge i rozwiązanie.Wiesz ja nie robie ze swojego życia aż takiej tajemnicy.Jak masz pytania pytaj odpowiem i jak będe potrafiła - pomoge.Powiem ci jedno jak będziesz już mamą/taką z dzidzią na ręku/- wtedy napewno znajdziesz w sobie siłe,żeby walczyc o szczęście dla siebie i dziecka.
 
i nie dałam sobie z tym wszystkim rady, napewno sie z tym nie pogodze, bo jestem taka ze sukcesami sie chwale, a porażka dla mnie jest najgorsza rzecza jaka mogła mi sie przytrafic:-( i wstydze sie do niej przyznac
 
nie ja tego nie przechodziłam:no:
ja to dopiero przechodze. po dwóch tygodnich trudno mówić ze sie o tym nie pamieta:-(
doczytaj moja historie. ja wcale nie znosze tego tak wspaniale. poprostu pisze tu o tym wszystkim zeby sie komus wyzalic, bo najblizszym wcale nie jest tak łatwo mówić wszystkiego i przyznac sie do takiej porazki, jesli kogos sie wysławia ponad niebiosa a za jakis czas okazuje sie ze poprostu jestes kolejna przygoda,zabawka i niewiem jak to jeszcze nazwac.
Każdej z nas trudno jest przyznac się do porażki jaką zgotowało nam życie.Ja mam to już na szczęście za sobą i ty wkrótce będziesz mogła tak o tym powiedziec.Na wszystko trzeba czasu.A wątek faktycznie jest po to,żeby można było wyrzuci z siebie to co nam leży na sercu.
 
i nie dałam sobie z tym wszystkim rady, napewno sie z tym nie pogodze, bo jestem taka ze sukcesami sie chwale, a porażka dla mnie jest najgorsza rzecza jaka mogła mi sie przytrafic:-( i wstydze sie do niej przyznac
Natka pogodzisz się ,pogodzisz ja też nie lubię byc na straconej pozycji a życie w pewnym momencie tam mnie postawiło...
 
najtrudniej do porazki jest przyznac sie przed samym soba.... ale czy to faktycznie taka straszna porażka, ze zaufalysmy, pokochalysmy, wierzylysmy, marzylyśmy... a rzeczywistość okazala sie inna? to nie nasza porażka, to porazka tych facetow, ktorzy nie podolali roli ojcow i partnerow. nie mozna generalizowac i wina zawsze lezy po srodku...
jestesmy bohaterkami - to my zostajemy z dziecki i stawiamy czola problemom kazdego dnia - czasem lepiej czasem gorzej, ale zawsze do przodu.
 
reklama
przypomnij mi o tym jak w siebie zwątpię :)
dzisiaj jest nienajgorzej, zaczynam dostrzegac dobre strony mojej nowej sytuacji. on zrobil to na co ja nie moglam sie zdecydowac - odszedl. ja tego nie potrafilam, ani tez nie potrafilam naprawic tego co bylo w naszym zwiazku zle... ja bylam dopiero na etapie uswiadamiania sobie tego, co moglibysmy zmienic, wypracowac. on albo pominal ten etap, albo byl juz daleko za nim....
ze wzgledu na dziecko chcialabym, zebysmy umieli ze soba rozmawiac. przyjaciolmi raczej juz nie bedziemy, ale na zawsze bedzie juz nas cos laczyc - Fąfelek. moze mysle naiwnie, ale chciazby dla niego nie powinnismy zmieniac tego co nas kiedys laczylo w koszmar, nawet jesli nie kochamy sie juz, nie jestesmy razem i nigdy juz nie bedziemy. cos sie konczy cos zaczyna... chcialabym zeby udalo nam sie bycie odpowiedzialnymi rodzicami
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry