No Czechow ty piszesz o klapsach a ja za chwile chyba wyjde z siebie i dam klapsa Julce.Wyprowadza mnie z równowagi,że ledwie się powstrzymuję..Za ścianą mam sąsiadke która ma takiego małego 4 letniego łobuziaka.Codziennie z samego rana Wojtuś przychodzi do ulci się bawic,ale to jest naprawde rozrabiające dziecko.Ich zabawy zawsze albo prawie awsze kończą się płaczem.Przychodzi,przynosi jakieś zabawki ale nie da ich nawet Julce dotknąc.Jest wszędzie,włazi po meblach itd.Nie pomaga zwracanie uwagi.Wlaśnie przed chwilą poszedł bo powiedzialam,że idziemy do miasta.Na odchodne rozwalił Julce wózek i teraz jest wielki płacz inic jej nie pomaga tłumaczenie.Buczy za wózkiem i Wojtkiem,a ja wychodze z siebie.