Wczoraj na moj status o "zmarlym" telefonie (maly utopil) napisal do mnie pan M.
Pochwalil sie, ze ma lepszy telefon bo dostal od swojej dziewczyny...
W tym momecie spytalam o alimenty. Napisal ze splaci tylko bierzace, zalegle za miesiac jak prace znajdzie... W tym miesiacu juz pieniedzy nie ma na splate calosci... Bo robote stracil jak za nie zaplacone alimenty (od sierpnia) naslalam mu komornika na glowe...
Wiec ja mu grzecnie napisalam, ze mu nie wierze i ma zaplacic teraz... A sprzedaz nowego, ew. starego telefonu pokryje zaleglosci...
Wiec pan szanowny stwierdzil ze mam przestac go nekac (

) i znecac sie nad nim psychicznie (

) i dac mu spokoj...
Napisalam ze nie ma problemu, tylko ze wtedy od jutra bedzie mial komornika na glowie...
Nie uwierzycie - mam dzisiaj na koncie zalegle i bierzace alimenty...
Teraz tylko czekam na wyciag, czy to on zaplacil czy ta jego natalka (ostatnie 800 zł zaplacila ona - mam to na wyciagu)
Myslicie ze wogole spytal jak maly? Albo czy moze go odwiedzic? NIC!! Tylko ON ON ON i ON!!!