reklama

Cycowe mamy :)

A ja tam na mleko na razie nie narzekam..i wolę wcale o tym nie myśleć to na pewno starczy go na długo:tak: Przy Hani nigdy żadnych kryzysów nie miałam...z Tomkiem tylko na początku ale to pewnie dlatego że przez 2 tyg miał żółtaczkę i więcej spał niż pił i potem nie wyrabiałam:tak:Teraz też czuję napływ mleka na poczatku karmienia..ale mały ssie cały czas aż się najada i kończy..nie muszę już drugiego podawać! Grunt to pozytywne myślanie..albo lepiej..wcale o tym nie myślać tylko karmić:-D
 
reklama
Czyli norma, bo u mnie kiedyś ten napływ mleka była zanim mała zaczęła pić i wtedy wiedziałam, ze czas ją przystawić. Natomiast od ostatniego kryzysu laktacyjnego własnie tak to wygląda, że dopiero po chwili czuję ten napływ i wtedy mała też się krztusi, albo slyszę jak szybko połyka i az jej tchu brakuje ;-) Ale w trakcie mam tylko jeden taki przypływ, niekiedy jak mała odwraca się od cyca to daję jej drugiego.


Nie wiem, ale już się boję tego 6 miesiąca i pewnie to bedzie moment w którym przestanę karmić. Z jednej strony się już cieszę bo skonczy się moje ciągle zamartwianie czy się dziecko najada, ale z drugiej strony jak widzę jak ona słodko się przyssysa to az nie dziwie się kobeitą które karmią do 3 roku życia ;-)

Przecież kryzys nie oznacza,że skończy się mleko :))) Kobiety, które karmią do 3 roku życia nie karmią przecież 10 razy dziennie , hehe :))) Jak po 6tym miesiącu będziesz karmiła raz - dwa razy dziennie to też będzie ekstra:))
 
Przecież kryzys nie oznacza,że skończy się mleko :))) Kobiety, które karmią do 3 roku życia nie karmią przecież 10 razy dziennie , hehe :))) Jak po 6tym miesiącu będziesz karmiła raz - dwa razy dziennie to też będzie ekstra:))

Ja jak sie uda chciałabym karmic do 10-11 miesiąca ale czas pokaze i planuje go karmic jak bede przychodzic z pracy a widze ze czym starczy to mniej razy musi byc przystawiany;

A ja tam na mleko na razie nie narzekam..i wolę wcale o tym nie myśleć to na pewno starczy go na długo:tak: Przy Hani nigdy żadnych kryzysów nie miałam...z Tomkiem tylko na początku ale to pewnie dlatego że przez 2 tyg miał żółtaczkę i więcej spał niż pił i potem nie wyrabiałam:tak:Teraz też czuję napływ mleka na poczatku karmienia..ale mały ssie cały czas aż się najada i kończy..nie muszę już drugiego podawać! Grunt to pozytywne myślanie..albo lepiej..wcale o tym nie myślać tylko karmić:-D
oo i tak trzeba myslec:-):-):-)
 
A ja tam na mleko na razie nie narzekam..i wolę wcale o tym nie myśleć to na pewno starczy go na długo:tak: Przy Hani nigdy żadnych kryzysów nie miałam...z Tomkiem tylko na początku ale to pewnie dlatego że przez 2 tyg miał żółtaczkę i więcej spał niż pił i potem nie wyrabiałam:tak:Teraz też czuję napływ mleka na poczatku karmienia..ale mały ssie cały czas aż się najada i kończy..nie muszę już drugiego podawać! Grunt to pozytywne myślanie..albo lepiej..wcale o tym nie myślać tylko karmić:-D

W sumie to nie wiem czy ona sie nie najada...Jak daję drugą pierś to zazwyczaj uleje, albo zwymiotuje po godzinie wiec od 2 dni daję jej tylko jedną piers i chyba tez jest najedzona. No własnie u mnie zawsze jest to ''chyba". Boję się sytuacji jaka była w czasie kryzysu, że ona była tak głodna, że nie umiała chwycić piersi bo tak mocno płkała :(

Skąd wiecie, że pierś jest pusta? Ja nawet jak miałam ten kryzys i naciskałam to zawsze mleko mi tryskało, a jednak mała chwytała pierś i po chwili wpadała w płacz, tak jakby nie umiała się napić, albo jej nie leciało
 
W sumie to nie wiem czy ona sie nie najada...Jak daję drugą pierś to zazwyczaj uleje, albo zwymiotuje po godzinie wiec od 2 dni daję jej tylko jedną piers i chyba tez jest najedzona. No własnie u mnie zawsze jest to ''chyba". Boję się sytuacji jaka była w czasie kryzysu, że ona była tak głodna, że nie umiała chwycić piersi bo tak mocno płkała :(

Skąd wiecie, że pierś jest pusta? Ja nawet jak miałam ten kryzys i naciskałam to zawsze mleko mi tryskało, a jednak mała chwytała pierś i po chwili wpadała w płacz, tak jakby nie umiała się napić, albo jej nie leciało
U nas jest tak, że pije pije i po chwili odwroci głowe w drugą stronę i koniec jakbym go chciała jeszcze przystawic to juz nie otworzy buzi, wiec nie zmuszam i idzie spac
 
A ja tam na mleko na razie nie narzekam..i wolę wcale o tym nie myśleć to na pewno starczy go na długo:tak: Przy Hani nigdy żadnych kryzysów nie miałam...z Tomkiem tylko na początku ale to pewnie dlatego że przez 2 tyg miał żółtaczkę i więcej spał niż pił i potem nie wyrabiałam:tak:Teraz też czuję napływ mleka na poczatku karmienia..ale mały ssie cały czas aż się najada i kończy..nie muszę już drugiego podawać! Grunt to pozytywne myślanie..albo lepiej..wcale o tym nie myślać tylko karmić:-D

U mnie tak samo:tak:nie mam ani nie mialam zadnych problemow z karmieniem,ba nawet o tym nie mysle:no:i moim zdaniem taka postawa jest najlepsza:tak:nie bylo problemow z karmieniem:-)

U mnie od dluzszego czasu jest tak ze piersi sa miekkie,nie czuje mleka:no:jak malego przystawie do cyca to czuje jak mleko naplywa,jest takie mrowienie:tak:pokarm pojawia sie tylko wtedy kiedy potrzeba;-)
 
Nie wiem, ale już się boję tego 6 miesiąca i pewnie to bedzie moment w którym przestanę karmić. Z jednej strony się już cieszę bo skonczy się moje ciągle zamartwianie czy się dziecko najada, ale z drugiej strony jak widzę jak ona słodko się przyssysa to az nie dziwie się kobeitą które karmią do 3 roku życia ;-)


Kochana, kryzys to nie brak mleka :P tylko zwiększanie produkcji ... dziecko potrzebuje go więcej niż w poprzednim etapie rozwoju więc częściej wisi na cycku, a im częściej wisi tym w głowie zaczyna rodzić się myśl, ''czy oby dziecko się najada'' ?
I wtedy właśnie w głowie mamy pojawia się słowo ''kryzys'' ja miałam jeden i to w 100% sama go sprowokowałam : )

Wszystko siedzi w głowie, nie myśleć, nie analizować, chce dziecię do cyca- przystawić i czekać :) po ok. 3 dniach zacznie Nasza fabryka produkować tyle ile potrzeba dziecku. Jak się zacznie analizować to zamiast cały proces trwać miał 3 dni to będzie trwał tydzień. I ot całe kryzysy ...
Zauważyłam, że ty nawet jak nie ma tych ''książkowych kryzysów'' to i tak się zamartwiasz i boisz na zaś : ) pomyśl sobie jak ja: ''co ma być to będzie'' ... karmienie piersią jest super, (no nie da się ukryć), jest więź, jest miłość ....ale cycek to nie wszystko : ) i jak zabraknie pokarmu to świat się nie zawali ;)
 
W sumie to nie wiem czy ona sie nie najada...Jak daję drugą pierś to zazwyczaj uleje, albo zwymiotuje po godzinie wiec od 2 dni daję jej tylko jedną piers i chyba tez jest najedzona. No własnie u mnie zawsze jest to ''chyba". Boję się sytuacji jaka była w czasie kryzysu, że ona była tak głodna, że nie umiała chwycić piersi bo tak mocno płkała :(

Skąd wiecie, że pierś jest pusta? Ja nawet jak miałam ten kryzys i naciskałam to zawsze mleko mi tryskało, a jednak mała chwytała pierś i po chwili wpadała w płacz, tak jakby nie umiała się napić, albo jej nie leciało

Piersi nigdy nie sa puste, bo w nich pokarm się na tym etapie już raczej nie zbiera (chyba, że po długiej przerwie np.nocnej) :)) Produkuje się na bieżąco :)) Ja przeżyłam ze 4 kryzysy i pewnie tak jak NeSSi sama je sprowokowałam nadmiernym myśleniem i stresowaniem się na wyrost :))))

Aczkolwiek wbrew wszsytkiemu najlepszym lekarstwem okazało się rozmrożenie woreczka mleka i podanie małemu, wbrew wszystkiemu co piszą w różnych źródłach. Podjadł trochę to i spokojniej ssał. Potem podałam mniejszy woreczek, a trzeciego dnia już wcale i było ok :)))
Teraz już systematycznie zmniejszam ilość karmień (jak dam na "deser" warzywka to zamiast godziny przerwy w karmieniu mam 2,5-3 - luksus nie do opisania po paru miesiącach karmienia co godzinę :( )

Aaaa no i wczoraj nie dałam mu kaszki, bo pomimo smarowania maścią buźka mu się znów zaczęła trochę wysypywać. Więc dla testów zrobiłam kleik bezsmakowy dodałam pół słoiczka jabłek i wiecie jak zajadał ? masakra, żadnej kaszki tak chętnie nie jadł :))))
 
Kochana, kryzys to nie brak mleka :P tylko zwiększanie produkcji ... dziecko potrzebuje go więcej niż w poprzednim etapie rozwoju więc częściej wisi na cycku, a im częściej wisi tym w głowie zaczyna rodzić się myśl, ''czy oby dziecko się najada'' ?
I wtedy właśnie w głowie mamy pojawia się słowo ''kryzys'' ja miałam jeden i to w 100% sama go sprowokowałam : )

Wszystko siedzi w głowie, nie myśleć, nie analizować, chce dziecię do cyca- przystawić i czekać :) po ok. 3 dniach zacznie Nasza fabryka produkować tyle ile potrzeba dziecku. Jak się zacznie analizować to zamiast cały proces trwać miał 3 dni to będzie trwał tydzień. I ot całe kryzysy ...
Zauważyłam, że ty nawet jak nie ma tych ''książkowych kryzysów'' to i tak się zamartwiasz i boisz na zaś : ) pomyśl sobie jak ja: ''co ma być to będzie'' ... karmienie piersią jest super, (no nie da się ukryć), jest więź, jest miłość ....ale cycek to nie wszystko : ) i jak zabraknie pokarmu to świat się nie zawali ;)


I ja sie pod tym podpisuje:tak:tak powinna myslec kazda kobieta:tak:nawet bym powiedziala zeby za duzo nie myslec;-):-DCO MA BYC TO BEDZIE
 
reklama
Wszystko siedzi w głowie, nie myśleć, nie analizować, chce dziecię do cyca- przystawić i czekać :) po ok. 3 dniach zacznie Nasza fabryka produkować tyle ile potrzeba dziecku. Jak się zacznie analizować to zamiast cały proces trwać miał 3 dni to będzie trwał tydzień. I ot całe kryzysy ...
Teoretycznie zgadzam się z tym, ale zastanawia mnie jedna rzecz:confused: Niech ta fabryka i tydzień się nawet przestawia, ale Maciek odkąd skończył 3 miesiące (czyli niby ten pierwszy kryzys laktacyjny) zaczął budzić się w nocy na karmienie... i budzi się do dzisiaj mimo, że teoretycznie powinnam już produkować więcej mleka po takim czasie:baffled: Nawet jak zagęszczam mu swoje mleko na noc to i tak jedna pobódka jest:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry