aga6671
Mama Hani i Tomka
A ja tam na mleko na razie nie narzekam..i wolę wcale o tym nie myśleć to na pewno starczy go na długo
Przy Hani nigdy żadnych kryzysów nie miałam...z Tomkiem tylko na początku ale to pewnie dlatego że przez 2 tyg miał żółtaczkę i więcej spał niż pił i potem nie wyrabiałam
Teraz też czuję napływ mleka na poczatku karmienia..ale mały ssie cały czas aż się najada i kończy..nie muszę już drugiego podawać! Grunt to pozytywne myślanie..albo lepiej..wcale o tym nie myślać tylko karmić
Przy Hani nigdy żadnych kryzysów nie miałam...z Tomkiem tylko na początku ale to pewnie dlatego że przez 2 tyg miał żółtaczkę i więcej spał niż pił i potem nie wyrabiałam
Teraz też czuję napływ mleka na poczatku karmienia..ale mały ssie cały czas aż się najada i kończy..nie muszę już drugiego podawać! Grunt to pozytywne myślanie..albo lepiej..wcale o tym nie myślać tylko karmić
i moim zdaniem taka postawa jest najlepsza
Niech ta fabryka i tydzień się nawet przestawia, ale Maciek odkąd skończył 3 miesiące (czyli niby ten pierwszy kryzys laktacyjny) zaczął budzić się w nocy na karmienie... i budzi się do dzisiaj mimo, że teoretycznie powinnam już produkować więcej mleka po takim czasie
Nawet jak zagęszczam mu swoje mleko na noc to i tak jedna pobódka jest