Na tej liście niewątpliwie powinno sie znaleźć kliku lekarzy ginekologów do których chodziłam, aby ostrzec Was wszystkie przed nimi !! Zacznijmy od początku. W wieku 18 lat poszłam pierwsz raz do ginekologa ( każdy mi doradzał, że w tym wieku już trzeba sie zbadac i lepiej z tym nie zwlekac ). Teraz mam 25 lat i żałuje, ze w ogóle zdecydowałam sie na taką wizyte kontrolną gdyż wcześniej nie miałam żadnych problemów natury ginekologicznej. PIerwszym lekarzem do którego sie wybrałam był dr Kochaj( Bielsko- Biała). Zrobił mi cytologie jak przystało. Wynik był gr 2. Lekarz stwierdził, ze skoro cytologia jest ok to można przystąpić do zabiegu wypalania nadżerki prądem ( tzw.elektrokoagulacji ) gdyż wcześniej poinformował mnie ze jest duża! Pomijam fakt, że teraz już nie wypala sie nadżerki prądem tylko są łagodniejsze metody a zwłaszcza nie wykonuje sie tego zabiegu na kobietach które jeszcze nie rodziły dzieci! Wtedy niestety tego nie wiedziałam

. Więc przekonał mnie do zabiegu. Od czasu wypalenia tej nadżerki moje życie zamieniło sie w koszmar, który trwał do 24 r życia (do teraz nie mam pewności czy to nie wróci)!! po wypaleniu rana nie chciała sie goić i z cytologi gr 2 ( jaką miałam przez zabiegiem ) doczekałam sie 3. I do tego ciągłe przyjmowanie globulek itp itd i ciągłe kontrole u niego. Aż w końcu lekarz stwierdził, że trzeba ją drugi raz wypalić prądem! Mówię Wam to był jakiś rzeźnik !! dlatego zrezygnowałam z jego usług ! bo widziałam ze jego leczenie nie przynosi żadnych efektów i jest do tego coraz gorzej! zaczęłam chodzić do starszej pani dr Gabzdyl. Owszem, bardzo miła pani doktor,wyleczyła mi nareszcie mój stan zapalny z 3gr na 2( oczywiście po zastosowaniu jakiejś półrocznej kuracji globulkami) po czym stwierdziła, że nadżerka zniknęła!! ale jakoś nie ufałam tej kobiecie za bardzo bo miła około 60 lat i bałam sie ze może nie dowidzi troszkę. Poszłam więc do kolejnego " specjalisty ginekologa " dr Szymala ( Bielsko - Biała ). Wykrył u mnie stan zapalny pochwy oraz "dużą nadżerkę" i zaproponował długie leczenie i dodam, że równie kosztowne

( kazał stosować środek tzw ...rosa aby wyeliminować stan zapalny. Powiedziałam mu że mam na ten preparat uczulenie bo już go kiedyś stosowałam, a on odparł, że to nie ważne, żebym jednak go używała mimo wszystko!!Wiec to był znak ze trzeba nowego specjalisty poszukać który wreszcie podejmie odpowiednie leczenie, i nie oskubie mnie co do grosza! Trafiłam wiec do kolejnego ginekologa w nadziei, że mi pomoże

( dr Wojtulewska tym razem! Ona również stwierdziła, że mam mega nadżerkę i trzeba wypalać !! tym razem kwaskiem ! łącznie 6 razy mi to wypalała na mojej biednej szyjce macicy. Oczywiście nie za darmo ! pierwsze smarowanie 50 zł, następne już 30 zł itd ( łaskawa była ) wreszcie udała jej sie rzekomo wyleczyć całą nadżerkę

kazała przyjść za pół roku do kontroli i nie uwierzycie !! znów mam nadżerkę i znów chce ją wypalać !! tym razem nie kwaskiem ale zgadnijcie czym ?? oczywiście prądem albo laserem tylko, że koszt za laser wynosi 5000 zł!! nie wiem co zrobić

jestem młodą kobietą, a już tyle razy miałam wypalaną tą nadżerkę, boję sie że kiedyś nie będę mogła donosić ciąży przez to a bardzo chce mieć dzieci kiedyś. Ostatnio słyszałam ze w Niemczech kobietom wcale nie wypala sie nadżerek i że nadżerka leczy sie sama przez siebie chyba, że sie ma upławy itp to wtedy sie wypala. A ja nigdy nie miała żadnych upławów i problemów kobiecych do czasu mojej pierwszej wizyty w gabinecie ginekologicznym

to smutne, wiem. Teraz gdy nareszcie wszystko wróciło do normy, cytologie mam gr 1, nie mam żadnych niepokojących objawów dr Wojtulewska chce mi znowu wypalać nadżerkę !! O nie, kolejny raz sie już na to nie zgodzę bo wiem z jakimi konsekwencjami sie to wiąże !Przepraszam jeśli kogoś zanudziłam moją historią ale chciałam Was ostrzec ! jeśli nic Wam sie nie dzieje i wszystko jest ok to lepiej nie pchać sie na siłę do lekarza ! Nie ufajcie im bezgranicznie. Oni za każdy zabieg mają kasę ! pozdrawiam