U mnie dobrze... Zaraz idę zobaczyć jak się dziewczyny miewają, mam nadzieję że się wkońcu przedstawią bo są ciągle bezimienne[emoji130][emoji58]. Dobrze że już jestem po bo mąż we wtorek wraca do Norwegii to się jeszcze mu udało załapać na poród. Ogólnie jeśli chodzi o poród to zaczą się o 3 rano w niedzielę, skurcze były nie regularnie, czasem co 5min czasem znikały na godzinę czy 2, a na dobre zaczęło się rozkręcać po 16. O 21 dali mi zastrzyk na zatrzymanie skurczy, ale zadziałał odwrotnie i skurcze się nasiliły, z 2 palców rozwarcia o 20 zrobiło się 4 ok północy, główka bardzo powoli schodziła, o 2 miałam już dość i chciałam wiać do domu...Na szczęście miałam super położną i te ostanie 20 min jakoś przeżyłam. Ogólnie nie było najgorzej, ale nie chce powtórki[emoji6].