Do mnie w szpitalu przychodzili rodzice i teść oczywiscie maz i on moglby siedziec caly dzien nawet

Byle mi nikt dziecka nie dotykal [emoji14] dalam dziadkom na rece ale tylko na chwilke. Ogolnie na szczescie wszyscy bali sie go brac na rece

Meza musialam namawiac

Goscie w szpitalu byli mi potrzebni przede wszystkim zeby mi jedzenie przyniesc

mam wstret do szpitalnego jedzenia i nic tam nie jadlam a mamusia mi i mezowi [emoji23]przynosiła obiadki z domu
No i dziewczyny mialam najwiekszego farta jakiego mozna było sobie wymarzyc

tesciowa zlapalo przeziębienie więc nie przychodziła do szpitala (akurat z tesciowa.miałam dlugo kose bo ona najmadrzejsza, chciala mi sie do domu mojego wprowadzac jak wyszlismy ze szpitala i najchetniej zabralaby mi dziecko zebym rzekomo sie wyspala)