U mnie po każdym praktycznie karmieniu po około 15 minutach zaczyna się akcja płaczu. Ciężko jej odbić. I trwa to w nieskończoność. W końcu odbije, uleje, zwymiotuje nosem czasami i chce znowu jeść, bo moja już jakiś czas. I tak w kółko. Aż do momentu że zje i padnie.Hej! U nas podobna sytuacjacórka ma jutro miesiąc - karmimy się butelka - trochę mm trochę mojego mleka - tyle ile uda się odciągnąć. Ale ma takie sesje płaczu, ze wysiadamy z mężem
potrafi płakać 2h z nieznanego nam powodu. Podaje biogaie, espumisan… ale niewiele to daje
Momentami psychicznie wysiadam. Bo ten płacz nasila się w porze wieczorno-nocnej. Nie wiem czy to zapowiedź kołek, czy problemy z brzuchem ale chwilami mam wrażenie, ze dłużej nie zniosę tego