reklama

Czerwcowe mamy 2024

reklama
Tak Was czytam i dochodzę do wniosku że ze mną chyba jest coś nie tak. Ja mam momenty ze trzymam się za brzuch i uśmiecham i cieszę że tam rośnie mały człowiek ale zdecydowanie więcej jest tych gorszych chwil że jak ja to ogarnę, już nie będę taka niezależna (bo moje starsze dzieci są już w takim wieku że sporo same ogarniają i nie potrzebuje mnie na każdym kroku) że od nowa nieprzespane noce, kolki, kupy itp.. Mam mnóstwo obaw i czarnych scenariuszy w głowie... Nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim..
Ja może powiem ze swojej perspektywy, ze nie martwię się o to aż tak, bo ja mam w domu córkę, która ma skończony roczek i tak naprawdę ja ciagle jestem na tym etapie ograniczonej niezależności. 😁
Terapia nauczyła mnie nie żyć przyszłością, nie siedzieć i nie grzebać w niej, bo to co będzie w przyszłości, to się dopiero okaże, a przez zamartwianie się przyszłością tracę to, co najpiękniejsze w teraźniejszości. Nie myśle o kolkach, kupach, nieprzespanych nocach i tez nie myślałam o tym kompletnie w ciąży z córką. Nie zakładałam, ze będzie az tak strasznie i w sumie wcale strasznie nie było, bo kolki nas ominęły, a w nocy śpimy ładnie od samego początku. Co będzie przy kolejnym dziecku? Nie wiem, ale czuje, ze mój stres teraz nic kompletnie nie zmieni i dowiem się tego jak już będę w tym miejscu.
Wiem, ze to się tak łatwo mówi, bo każdy ma swoją własna perspektywę, inne doświadczenia itd ale taki jest właśnie mój punkt widzenia. Nie zakładam, ze będzie strasznie. A jak się okaże, ze jest ciężko, to dopiero wtedy będę mogła się stresować.
 
Byłam na becie. Zobaczymy co tam się porobiło po weekendzie. Wynik będzie ok 14. Do lekarza udało mi się umówić na jutro. Zobaczymy co powie. Młoda lekarka więc z małym doświadczeniem. Polecana bardzo, choć argumentem polecania zazwyczaj jest bo "bardzo mila", ale czy to wystarczy? Okaże się. Już wczoraj się naczytalam więc odchodzę od zmysłów.
@ewa360 masz już wynik?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry