Ja ze zwierząt oczywiście najbardziej kocham koty

Chomiki podobno potrafią być agresywne, choć moje nie były- tzn. względem mnie nie, bo względem siebie owszem, i jednego musiałam oddać.
Mamoot, jak po wizycie u dentysty?
Kasia, trzymacie się z Olgą!
Nasze kocisko się pochorowało biedne, czymś się ukłuł w pyszczku, sądzę, że kolcem kaktusa, bo takowy znalazł się też w Martusi stópce- tak więc będzie w domu o jeden kwiat mniej, bo dziś zamierzam się go pozbyć, co nie będzie łatwe, bo skubany sięga prawie do sufitu. Kociowi zrobił się olbrzymi ropień, widać było że czuje się fatalnie, więc od piątku co wieczór mieliśmy wycieczki do weterynarza, w sobotę przy badaniu ten badziew pękł, został wypłukany, i od tamtej pory jest o niebo lepiej. Wczoraj Sylwek został przeszkolony w zakresie robienia zastrzyków, więc teraz 4 dawki antybiotyku w domu, i wizyta kontrolna, ale powinno być już OK, bo i apetyt Mrusiowi wrócił, i chęci do zabawy, tyle że boli go chyba jeszcze, bo jak się go głaszcze, to od razu się tak odwraca, żeby przypadkiem nie dotknąć mu pyszczka.