Wczoraj zapachu siary nie było

Dziś pozwólcie że sobie trochę ponarzekam bo musze odreagować...od 2 dni wydzwaniają do mnie z pracy ciągle po coś i mnie stresują

Poza tym musze tam pojechac a to inna miejscowość i sobie kombinuję transport, bo PKS mnie nie pociąga i nic nie mogę wymyśleć...sama się trochę boję jechać bo jedzie się siódemką (droga krajowa z Gdańska do Warszawy) - bardzo kolizyjna i byłoby mało zabawnie jakby mnie w trakcie jakieś skurcze złapały.
Poza tym moja dyr jest z tych co nigdy nie rodziły i jej się oczywiście wydaje że ja na jakimś pikniku jestem bo pracować mi się nie chce - brrrr.
Męczy mnie cała sprawa awansu zawodowego - kończę staż nauczycielski (nie będę wnikać w szczegóły ale jak któraś miała z tym do czynienia to wie co to za świństwo) i siedze w głupich papierach - pisze sprawozdanie z ostatnich 3 lat pracy

Do tego dochodzi to, że mężulek ma sesję na studiach i wyjeżdża na weekend boje się zostac sama a jeszcze w niedziele idę na komunie i oczywiście nie mam się w co ubrać....niby wszystko duperele ale razem wzięte zupełnie nie pozwala mi się zrelaksować, zwłaszcza ta głupia praca
No to się wyżaliłam, jak ktoś przebrnął przez czytanie tego to jestem bardzo wdzięczna a jeśli nie to i tak go zrozumiem
