a u mnie dzis była masakra - Bartek praktycznie calutki dzien wisial na piersi odrywając się na pare minut (zasypiał) po czym pobudka mega wrzask i znów pierś...jestem wykończona- mam nadzieje że to jego sposób może na zwiekszenie laktacji i przejdzie szybko bo sie wykoncze...albo cycek albo wrzask na całą klatkę

w dodatku Karol przeziebiony i to wszystko bardzo frustrujące dla mnie - nie mogłam nic zrobić ani Karolem troche sie zając b praktycznie cały dzień karmiłam...a jak jednak próbowalam robić co innego to przy akompaniamencie wrzasku bo nawet tatusiowe raczki nie byly w stanie ukoić jego pociagu do piersi