• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

CZERWCóWKOLAND 2008--wątek glówny

CZERWCÓWKOLAND 2008

  • dobrze

    Głosów: 0 0,0%
  • że już jest

    Głosów: 0 0,0%

  • Wszystkich głosujących
    14
reklama
Ania też mi się wydaje że masz niżej brzucholek co nie znaczy że nie stracił tym na uroku, a co do wielkości brzucha to już widziałam ogromne i duże a dzieci rodziły się malutkie więc rozmiar to też nie reguła. Może być dużo wód płodowych i tyle.W pierwszej ciąży miała m sporo mniejszy niż teraz i dzidzia była z kolei ogromna :-)
 
Ja ostatnio nie mogę się wyspać. Dziś musiałam wcześniej wstać bo ruszyłam po badanka , szafka niestety jeszcze w pokoju małej nie wisi bo śruby się ukręciły i nie wiem co teraz szwagier wymyśli. Na razie go jeszcze :szok:
 
Dziewczynki współczuję Wam tej zgagi. Ja miałam tylko trzy razy w życiu. Pierwszy raz z Kacprem to nie wiedziałam co się dzieje, piekło okrutnie, a nie wiedziałam że to zgagulec. Dopiero jak M wrócił z pracy to mnie uświadomił:tak::-D
I teraz w drugiej ciąży 2 razy jak zjadłam coś smażonego na oleju. A tak to dzięki Bogu spokój.
A wczoraj dojrzałam na nodze żylaczka, nie za duży ale mimo wszystko jest. A ostatnio się chwaliłam, że nie mam. Nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca.
 
Ja ostatnio się też zastanawiam kiedy najlepiej jechać do szpitala. Z Kacprem nie było problemu szpital na miejscu, a teraz muszę dojechać niby niedużo bo ok. 25km. ale jednak. Czytałam, że przy drugiej ciąży lepiej jechać trochę wcześniej bo akcja porodowa może być szybsza, ale ile w tym prawdy nie wiem. Taż chyba muszę Doktorka zapytać
 
Moja zgaga raczej rzadko mi dokucza . Uwielbiam pączki ale przestałam je jeść bo po nich ją właśnie miałam, gorzej z główką malucha która od wczoraj coś mocno napiera no i krzyż, jakby ktoś mi kawał kołka wsadził w plecy.
 
A mój synuś wczoraj w przedszkolu miał mały wypadek. Pozdzierał sobie policzek. Tak szalał autami na podwórku. Pani zadzwoniła do mnie o 12 czy mogę go zabrać bo strasznie płakał. Dobrze, że Damian wracał z pracy to podjechał ze mną bo nie wiem jakbym go przytaszczyła na rękach:szok::szok:, a z tego wszystkiego nie pomyślałam żeby wziąć wózek. Pytałam go później czy boli ale mówił, że nie.
Za to dzisiaj rano nie bardzo chciał tam iśc. Chyba jakiś ma uraz. Ale udało mi się go przekonać, zobaczymy czy wytrzyma. A jak nie to będę musiała lecieć po niego.
Pierwszy raz widziałam, żeby Panie tak cichutko siedziały jak po niego poszłam. No ale przecież nie mogę mieć i nie mam żadnych pretensji bo mogło stać się to przy mnie.Co innego gdyby wszedł gdzieś wysoko i spadł, to mogłabym powiedzieć, że nie dopilnowały.
a jak wychodziłam dzisiaj z przedszkola to przyszły dzieci z Domu dziecka bo chodzą do tej samej grup[y i pytały jak tam Kacper, czy ma plasterek i czy mu krew nie leci. Tak mnie to rozczuliło, że dzieci 4 letnie martwią się o kolegę.
 
Kacha postaraj się wyjąć mu tą drzazgę jakoś, bo szkoda, żeby jakieś dziadostwo się wdało. A wtedy ból jeszcze większy. Wiem latwo mówić trudnie zrobić, ale po co macie sie męczyć później oboje.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry