Mata-kow, na pewno warto stosować ćwiczenia Kegla i w ogóle przygotowywać krocze, ale i tak nie wiadomo. Ja sie zdałam na moją położną, która pwoedziała, że mam bardzo jędrne mięśnie, ale i napięte i raczej popękam. Spytała, czy cioąć, a ja się zgodziłam, bo nacięcie miałąm malutkie, a popękać mogłam zdrowo. Sądzę, że teraz też mogę być cięta, bo taka moja "uroda".
Najważniejsze, żeby lekarze/położni nie dzialali wg schematów, ze każdego trzeba ciąć. Ale wiem, że niestety często tak jest....
Acha, i miałam w czasie porodu i wannę i prysznic, i piłkę, rodziłam i na klęczkach i w kucki. Wszystkie metody były, ale i tak poród był długi, bo, jak powiedziała położna, Wojtek był twardogłowy (bardzo wolno nasuwały mu się kości czaszki). 9 cm rozwarcia poszło w miarę szybko, a 10 cm - chyba ze 2 godziny. A faza parcia trwała u mnie też długo, bo 1 h 35 min.
Oksytocynę miałam podaną pod sam koniec, po przedłużała się faza parcia (za słabe skurcze), a nie powinna trwać dłużej niż 2 godziny (ze względu na dziecko).
Tak więc nie ma się co przejmować, jedne dziewczyny rodzą "ekspresem" inne długo. Nigdy nie wiadomo, jak będzie przy kolejnym porodzie. Nie ma się co martwić na zapas.:-)
No i koniecznie chcę chodzić na szkołe rodzenia, ale chyba tylko na ćwiczenia, bo pielęgnacje dzicka przeszłam już w praktyce.