Meva,
Anavel i
dziama, trzymajcie się dzielnie i myślcie pozytywnie. Wierzcie mocno, że wszystko się uda, to uda sie na pewno! W pierwszej ciąży plamiłam przez 2 tygodnie (9-11 tc) i zdaję sobię sprawę, w jakim jesteście stresie. Trzymam kciuki za was i za wasze maleństwa.
Moja gin robi mi usg na każdej wizycie (wizyty są co miesiąc), bo też twierdzi, że niepewność i stres matki są gorsze niż takie bezinwazyjne badanie. Zwłascza w I trymestrze, kiedy nie czuje się jeszcze ruchów maleństwa.
Właśnie dzisiaj idę na kolejną kontrolę. Wczoraj przyplątała mi się infekcja...

swędzi i piecze nie do wytrzymania, dobrze, że już dziś wizyta.
W nocy mieliśmy z mężem niezłą pobudkę. Wczoraj młody podkradł mężowi trochę chipsów i.. zwymiotowało go w nocy. Wszystko, łącznie z materacem - do prania. Dobrze, że miałam drugi. Na szczęście było to tylko jednorazowe i reszta nocy minęła spokojnie. Dziś rano zjadł normalnie śniadanie i na razie nic mu nie jest. Mam nadzieję, że to tylko te chipsy mu zaszkodziły, a nie jakaś grypa żołądkowa się szykuje.