Jestem, ale nie wiem od czego zacząć

Wyjazd udany, aczkolwiek mam kilka "ale". Lot w tamtą strone super, z samego rana, jagoda praktycznie cały czas spała, jak sie obudziła to zjadła deserek i zaraz juz lądowaliśmy. Potem 2h autobusem bez klimy wiec troche lipa bo pot się nam lał a jeszcze Jadźka głodna, na kolanach, no ale dotarliśmy. Hotel z wierzchu super wypas, po wejściu do środka też super wrażenie, ale z pokojami już troche gorzej. Pokój miał mieć 25m i niby miał ale licząc z łazienką i balkonem czyli malutki biorąc pod uwage ze było w nim łóżko małżeńskie, tapczan i łóżeczko.. No i ze tak powiem oni tam mają chyba inne standardy czystości;/

Wg mnie łazienka była brudna- w brodziku były włosy

. Zawołałam panią sprzątającą a ona ni chu .. nie wiedziała o co mi chodzi. Musiałam to jakoś przełknąć, heh. Srednia temperatura to 34 stopnie. Na szczęscie klimatyzacja chodziła super, wiec w pokoju sie chłodziliśmy. Jedzenie- re-we-la-cja. Bardzo duzo, bardzo dobre, mnóstwo warzyw i owoców, wszystko pyszniutkie

) Baseny wielkie, zadnego grzyba nie złapaliśmy, więc oki

Dziewczyny ciągle się pluskały. Hanka to potrafiła 9 godzin w basenie przesiedziec i wychodziła tylko na posiłki. Jagoda duzo spała, wiec i my mieliśmy czas zeby sie pobyczyć

Widoki piękne!!! generalnie Turcję polecam ale nie ten hotel..
Aha- jeszcze jedno- 98% gości hotelowych to byli rosjanie i takiego chamstwa to ja jeszcze nie widziałam!!!


Przykładowa sytuacja: czekam z wózkiem na windę, winda przyjezdza, podchodzi ruska odpycha mnie łokciem i wsiada a ja z dzieckiem zostaje. Takich sytuacji było codziennie po kilka
No i lot z powrotem koszmar. Samolot mieliśmy o 3.40 więc juz od 23 byliśmy na nogach. Jagoda spała od 20 i o 4 sie obudziła czyli 20 minut po starcie. Marudziła przez godzine, ja ledwo na oczy widziałam, samolot pełen więc musiała byc na kolanach. W koncu zasnela ale u mnie na kolanach, wiec siedziałam w bezruchu przez 2 godziny:-(
Fotki będą, ale później bo muszę się dostać do stacjonarnego kompa a tan okupywany przez męża..
p.s. Chyba nie zdążylam napisac wcześniej ze 2 dni przed wyjazdem okazało sie ze Hanka ma wade wzroku i chodzi w okularkach.