Witam kochane! Kilka dni nic nie pisalam, ledwo udalo mi sie doczytac, duzo sie dzialo. Wybaczcie ze nic nie odpisuje i nie komentuje, ale wypadlam z obiegu. W czwartek mloda miala party urodzinowe, wieczorem pojechalismy do Ikei po moja komode. W piatek ja poskladalam (nie bylo latwo z tym brzuchem), a pozniej Elena spala w przedszkolu, a do mnie przyszla kolezanka. W sobote musialam sprzatac bo juz bajzel sie porobil w domu, a pozniej zakupy i plac zabaw, dzien szyko przelecial. Dzisiaj w nocy przerazilam sie niesamowicie. Na spiaco i jak zwykle po ciemku poszlam do lazienki, wracajac weszlam z calym impetem w ta nowa komode, uderzylam calym cialem tak mocno ze gorna szuflada sie sama otworzyla. Brzuch zrobil sie bardzo twardy, maly zaczal sie strasznie mocno ruszac. Brzuch bolal mocno, ale nie wiem czy z uderzenia czy z tych ruchow. Na szczescie po 3 godzinach odpuscilo i mimo, ze stopa bolala zasnelam. Dzisiaj jest juz dobrze, uff ale strachu sie najadlam. Teraz biore sie wreszcie za prasowanko ubranek.
Milej niedzieli Wam zycze!