Doris u mnie z cc było tak, że uśpili mnie zupełnie i bardzo szybko bo taka była potrzeba. Jak się obudziłam to miałam na brzuchu położony taki wielki i ciężki worek z lodem, oby macica się kurczyła. Wstałam po ok 7 godzinach i niestety straciłam przytomność więc dali mi spokój bo był już wieczór. Od rana znów wstawanie i było już znacznie lepiej, chociaż jeśli chodzi o zupełne wyprostowanie się to trwało to u mnie ok 3 tygodni!
Rana goiła się bardzo dobrze, bo m przemywał ją tym samym spirytusem co pępuszek Jasia. Pod prysznic chodziłam codziennie ale starałam się robić eszystko żeby nie zamoczyć rany.Wiadomo że nie zawsze się udawało.
Jeśli chodzi o znieczulenie po porodzie to raz dostałam dolargan ale byłam po nim w takim amoku że nawet nie wiedziałam kim jestem i co robię w szpitalu więc więcej tego świństwa nie chciałam.
W 12 godzin po cc dostałam 7 kroplówek ale nie wiem z czym i czemu bo po tym dolarganie nic mnie nie obchodziło.
Skutkiem tak szybkiej operacji są poprzecinane niestety mięśnie brzucha i zupełny brak czucia w dole brzucha. Chodzi o miejsce mniej więcej od pępka do blizny , ale da się z tym życ.
Ironia no to macie swoje takie fajne święto! Gratki dla męża!
Mamusiu może to przez ta pogodę ten Pan źle się poczuł. Miejmy nadzieję że wyjdzie z tego cało.
Larvunia bohaterko moja jak to tak bez znieczulenia????Chyba bym umarła!Dla mnie sama świadomość znieczulenia to już dużo!