Dzień dobry niedzielnie
Witam sie z wszstkimi mamami
Trasiu kocham te bohaterskie koty

Mój robi to samo

Co do imienia... Jak jeszcze z mężem nie wiedziedzieliśmy, że Olcia do Olcia, to myśleliśmy nad męskim imieniem (bez rezultatu do teraz

) i podjęliśmy decyzję... Jak będzie chłopiec nazwiemy go HARLEM (mój kiciulek synulek tak ma na imię

)
Ironia szczęściaro !! A co do Benia... Oczywiściście, że Cię nie polubi !! BO POKOCHA NA AMEN !! :*
Katamisz, piłka nie pęknie !! Nie może

Ja se dylam na piłce takiej dzieciowej z moimi 71,5kg i piłka dlaej cała, piękna i zielona

. Co do twoich bóli znam to... około 21 dostałam takiego ataku.... bolało jak diabli plecy już nie tylko w krzyżu, brzuch się spinał bolał tak że myślałam że zdechne i kłucie i szarpanie i kopanie i przerwa i po 7 minutach znów!! Od 21 do 23 miałam skurcze takie co 7 minut po czym zrobiły się co 5 minut i trwały do północy, ale poźniej znów zaczęły słabnąc

Ale już byłam gotowa by jechac na ip !! w sumie dziś ten brzuch mam taki nie fajny i obolały jakby nie wiem co mi się stało i w ch** jest mi niedobrze no i biegunxon od wczoraj znów... ehhh mogłoby się to wsztystko jakoś wyklarowac.
Doris dzięuję za info od zeberrki... cały wieczór o niej myslałam... Cieszę się, ze z małym wszystko ok, mówiłam, że wczorajszy dzień to szczęśliwy dzięń na rodzenie
Anapi mega silne kciuki za Ciebie!!
To bylo z wczoraj i przechodzę do dzisiaj
lavruniu dzień dobrek, jak zwykle pierwsza
Anapi wariatko !! Ja to bym lała już pod siebie z tej całej radości i bym pobiegła do szpitala
Katamisz ja np tego czopa nie ogarniam... 2 razy odszedł mi taki wielki pierwszy troche mniejszy a drugi taki pener i po tym drugim myślłam żet o już koniec... a to wczoraj i dziś kolejne porcyjki czopa ja nie wiem czy on mi się odbudowuje czy co on wyprawia najlepszego...
Ja jak już napisałam wcześniej wczoraj miałam KOLEJNY fałszywy alarm.. Nudne to się już robi... Ta moja ciąża ostatnimi czasy strasznie monotematyczna się zrobiła

W nocy po tyc skrczach regularnych budziłam się parę razy i zasypiałam na nowo, padnięta jestem nie z tej ziemi... pewnie sie kimnę chwile zaraz, ale najpierw wyślę starego po jakieś papu dla mnie bo umieram z głodu (nie jadłam od wczoraj od około 17, bo na kolacje sie juz nie załapałam bo przez te bóle mi niedobrze było i nie mogłam na żarcie patrzec i tak do teraz na głodku siedze se)
Jak ja zazdroszczę rozpakowanym mamusiom tak z zaskoczki i hadziaaaaa dzieciaczki już na świecie... A ja, co chwile mam fałszywe alarmy (jak miło) nic sie nie rozkręca tylko nadzieje robi... ehhhh... Ale dobrze , że już się przestałam tym przejmowac bo bym serio się chyba lekko zdepresjonowała... Tylko obawiam się, że jak przyjdzie co do czego ja się niestety nie skapne bo sobie pomyślę "ahaaaa znów skurcze-psikusy" więc cała nadzieja w odejściu wód u mnie bo inaczej do szpitala pewnie nie trafie
miłego dzionka kobitki...
Kciuki jeszcze raz za
Anapi i z niecierpliwością czekam na newsy od niej
