Trasiu ale głowa do góry !! Pamiętasz? Na innych wątkach byla już o tym mowa... nieważne jak, ważne by mała była cała i zdrowa i przy mammi swej

To jest najważniejsze.... a myślę, ze to przygotowanie jakie zebrałaś przez całą ciąże odnośnie porodu na pewno nie pójdzie sie je**ć

(przepraszam ale ostatnio mój słownik jest skrajnie wulgrany bo juz sie wysławiac nie umiem

)
Cała wiedza się przyda... techniki oddechu itp nawet przy wywolanym porodzie sie przyda

Ale wierzę i życzę Ci tego, że Marysia wyskoczy sama i nie bedzie potrzebny wywoływacz
Teraz powiem coś na pocieszenie kochana... Moja koleżanka niedawno rodziła... i miała sytuacje niemalże taką samą jak ty... Termin miała na 2 Maja i jakoś tydzień przed miała wizytę i lekarka jej powiedziala własnie ze pozamykane, rozwarcie none, szyjka krociutka, mała nisko ale niewystarczajaco nisko.. i jej powiedziała, ze jak się nic nie wydarzy to w dzień terminu ma się do niej zgłosic na oddział i beda wywoływac poród (tez miała coś z ciśnieniem nie tak) i ona się też trochę podłamała ale mówi "no trudno" i teraz najlepze !! 2 Maja miala się stawic jakos chyba koło południa w szpitalu na wywoływanie, ale nie zdązyła... tzn zdążyła.. ale z akcją porodową

Po jakoś przed 4 rano wody jej odeszły i zaczęły się skurcze

I tak jak miała miec wywołany poród koło południa tak o 11 miała już synka w ramionach

(ni wspomne o tym, ze miala byc dziewczynka

I mieli imie i wszystko a wyszedł chłopiec i tydzien nie mial imienia

bo nie mogli sie na nic zdecydowac)
WIęc
trasiu kochana, nie denerwuj się... Wierze, ze mała sięgnie po zdrowy rozsądek i wyskoczy wcześniej
