reklama

Czerwiec 2011

Misialinko, prześliczna masz córeczkę! :-) Ale co się dziwić - mamusia śliczna, to i córeczka też :-D

Andariel,
kurczaki, za dużo dobrego dzisiaj dla mnie - zryczałam się czytając Twojego posta... :') Naoglądałam się cudów w pracy, ale to zupełnie co innego. Niesamowicie cieszę się, że Dzielny Rycerzyk ma się tak dobrze i że Ty się usmiechasz! :-) Łeeeee, no się rozkleiłam...

Doggi, teraz Ty mnie tulnij, co? ;-)
 
reklama
Kurcze tak jak pisałam ostatnio, że mnie w ciąży głowa nie boli tak już któryś dzień z kolei czuję straszne ciśnienie... mam nadzieję, że to nie zatoki:( ogólnie jestem załamana moją wczorajsza wizytą na IP. jak usłyszałam, ze wszystko pozamykane i skurcze ledwo do 20 dochodziły to jakoś to do mnie nie dotarło, bo chciałam tylko wiedzieć czy wszystko jest w porządku. ALe dziś jak o tym myślę to mam ochotę ryczeć.
Pogoda piękna, słonecznie i świeżo po tej wczorajszej burzy. ALe mnie noga dalej boli więc ze spaceru nici. ]
A... i zebrałam wywiad rodzinny i wszystkie dzieci mojej mamy, siostry, cioci były przenoszone. SUper.


Anapi trzymam za ciebie!!! Czekamy na dalsze wiadomości:)

larvuniu ja też nie skaczę na piłce w dosłownym tego słowa znaczeniu, tak piszesz podnoszę się do góry i na dół a tyłek się nie odrywa.

katamisz skacz skacz, położnami mówiła na IP, że nie ma przeciwskazań i jeśli mam piłkę to można śmiało skakać. Na pewno nie zaszkodzi.

Ivonka tego krwawienia było naprawdę niewiele, kilka kropelek ale ja przez całą ciążę nie miałam żadnego plamienia. Więc ten pierwszy raz mnie zaniepokoił.

AGATA dziękuję ci bardzo za wiadomości od Zeberki, ja już nie chcę do niej pisać żeby jej nie zawracać głowy. Ale jest mi wyjątkowo bliska na tym forum i myslę o niej codziennie. Jeśli się z nią spotkasz bardzo cię proszę, ucałuj ją ode mnie serdecznie! A dla ciebie zdrówka!


Tusen ja po wczorajszej wizycie na IP mam wrażenie, że rozpakuje się w lipcu, o pierwszej 15 nawet nie myślę.

Blusia ja wiem, że rozwierająca się szyjka to dobry znak, ale tak się super rozwiera, że nadal zamknięta. NIe wiem jak to mozliwe, skoro na ostatniej wizycie i gina miałam rozwarcie na 1 cm. Zamknęła sie znowu??

Doggi mój czop zatwardziale trzyma się na miejscu. Nawet nie wiem jak ma wyglądać, tzn teoretycznie wiem ale nic takiego ejszzce nie było dane mi ujrzeć.

saffi ale jak odejdą wody to nie ma co lecieć od razu do szpitala tylko właśnie tak jak Anapi spokojnie sobie wziąć prysznic, zjeść śniadanko i poczekać aż się troszkę skurcze rozkręcą. Nam to ciągle powtarzali na sr. Że w domu akcja z reguły rozkręca się znacznie szybciej niż w szpitalu, bo tam od razu stres szpitalny i często skurcze się hamują. DO szpitala trzeba pędzić jesli wody są zielone.

Silva może jak wrócisz jutro na BB to będzie znowu 3 albo 4 maluszków?:)

marta6nz ja się ciesze, że przenieśliśmy w zeszłym miesiącu sypialnię do innego pokoju bo mam teraz trzy kroki do wc. Wcześniej musiałam całe mieszkanie przebiec:) A dzisiaj to ja prawie spałam w toalecie, bo mała chyba kręciła mi ręką w pęcherzu i co minutę czułąm, że muszę biec ... aż się dziwiłam że ciągle mam czym sikać!

Ironia jesteś boska! Ja też ostatnio uciekłam do łazienki jak niespodziewanie przyszedł kumpel do męża. A ja w samych majciorach i biustonoszu a przedpokoju stoję! No to hop do łązienki, chciałam się ubrać ale tam nic nie było akurat. Więc siedziałam i czekałam aż kumpel pójdzie:)))

Mysiu rozumiem doskonale twoje obawy. DO terminu masz jeszcze troszkę, ale kiedy zaczną się ktg najlepiej umawiaj się, albo chodź sama do szpitala co dwa, trzy dni żeby być spokojną i wiedzieć, że wszystko OK. Myslę, że jak pwoiesz lekarzowi o swoich odczuciach, jak się boisz końcówki to sam powinien zlecić częste ktg.

kat.j rzeczwyiście wczorajszy dzień obfitował w nowe maluszki:) A u mnie szpitalu cisza i spokój. Aż M mówi do mnie, żebym zaczęła teraz rodzić i udawała, że mam skurcze, bo teraz tam taki spokój, że na rodzenie idealnie:)

Doris powodzenia na ktg:)

Misia jak cudownie czytać taki piękny post od kilkudniowej mamusi (nawet jeśli mamusią jest po raz kolejny:) Twój spokój, opanowanie i radość - marzę o takim połogu! Dodajesz kochana wiary, że to mozliwe:) Buziaczki dla Truskaweczki:)))

Andariel kolejna piękna wiadomość! tak bardzo się cieszę, że Adaś to taki silny chłopczyk, który tak się pięknie odnalazł w tym świecie pomimo trudnego startu. Jesteś wyjątkowo dzielna, nie potrafię sobie nawet wyobrazić tego, przez co musiałaś przechodzić. Ale jestem pewna, że teraz jeden usmiech Adasia pozwala zapomnieć o wszystkich strasznych chwilach. Ściaskam was serdecznie!!
 
Trasiu może odszedł a nawet go nie zauważyłaś :D Czytałam i ginka mi mówiła, że bardzo dużo kobiet nawet nie zauważa kiedy czop odejdzie.. często jest po prostu wysiusiany i niezauważony :) No i nie martw się pozamykaniem, ty do swojego terminu masz bliziutko, wiec prędzej czy później mała ci wyjmą :) a termin maz za 6 dni więc spoko loko ;)

A ja się obawiam, że tez przenoszę :/ I że te 2tyg przenoszę i dociągne do moich urodzin :/ Bo u mnie nie ma żadnych pierdów by małą wywołac wczesniej... bo ona ma się spoczi, ja cisnienie mam niskie co prawda ale nie przeszkadza małej w niczym... wiec mnie pewnie będą maxymalnie długi trzymac no bo po co ulżyc w cierpieniu ;P
 
Doggi tylko, że mnie za 6 dni czeka wywoływanie ze względu podwyższone cisnienie. A ja byłam całą ciążę tak pozytywnie nastawiona do porodu. Że wiem jak oddychać, że jestem ciekawa jak to będzie, i w ogóle cieszyłąm się na ten moment. A jak przez 6 dni nic sie nie wydarzy, na co się zapowiada, to mój poród nie będzie miał nic wspólnego z normalnym porodem na który byłam przygotowana. CO za dupa. NO sorry, komu mam narzekać jak nie wam??
 
A u mnie w rodzinie to raczej wczesniaki przoduja... ale nie za duzo wczesniej... tak ztydzien PRZEDterminowane ;) ja tylko byłam tydzięń przenoszona a i tak wyjsc nie chciałam i jak mama była w szpitalu na wizyce u swego ginka to było tak ... "no pani Sylwio mała nie wybiera się za bardzo jeszcze" a mama na to "ok, dziękuje, dowidzenia" po czym ten ginek mówi do mamy "to co, dzisiaj rodzimy?!" a mama mówi "ale przed chwilą pan powiedział..." a on mówi do mojego taty wtedy "o 16.30 będzie po wszystkim, wtedy zapraszam odwiedzic dziecko i żonę" położyl mame na oddział, przebili pęcherz, podali oxy (zaczęli o 13) i o 16.10 na świecie byłam ja :D hahahahah malutka pulchniutka zogromną czarną czupryną :D

Ale mój brat wczesniak.... mama termin miała na 27 lutego, a urodziła 8 stycznia... więc prawie 2 miechy wczesniej !!

A sis w terminie :) Lekarz mówi rodzi pani 13 lutego i 13stego urodziła ;) (ale tez mama miała wizyte w dzien terminu i byla podobna akcja jak ze mną :P) szalony lekarz :P
 
Trasiu ale głowa do góry !! Pamiętasz? Na innych wątkach byla już o tym mowa... nieważne jak, ważne by mała była cała i zdrowa i przy mammi swej :) To jest najważniejsze.... a myślę, ze to przygotowanie jakie zebrałaś przez całą ciąże odnośnie porodu na pewno nie pójdzie sie je**ć ;) (przepraszam ale ostatnio mój słownik jest skrajnie wulgrany bo juz sie wysławiac nie umiem :P)

Cała wiedza się przyda... techniki oddechu itp nawet przy wywolanym porodzie sie przyda :) Ale wierzę i życzę Ci tego, że Marysia wyskoczy sama i nie bedzie potrzebny wywoływacz :)

Teraz powiem coś na pocieszenie kochana... Moja koleżanka niedawno rodziła... i miała sytuacje niemalże taką samą jak ty... Termin miała na 2 Maja i jakoś tydzień przed miała wizytę i lekarka jej powiedziala własnie ze pozamykane, rozwarcie none, szyjka krociutka, mała nisko ale niewystarczajaco nisko.. i jej powiedziała, ze jak się nic nie wydarzy to w dzień terminu ma się do niej zgłosic na oddział i beda wywoływac poród (tez miała coś z ciśnieniem nie tak) i ona się też trochę podłamała ale mówi "no trudno" i teraz najlepze !! 2 Maja miala się stawic jakos chyba koło południa w szpitalu na wywoływanie, ale nie zdązyła... tzn zdążyła.. ale z akcją porodową :) Po jakoś przed 4 rano wody jej odeszły i zaczęły się skurcze :) I tak jak miała miec wywołany poród koło południa tak o 11 miała już synka w ramionach :) (ni wspomne o tym, ze miala byc dziewczynka :P I mieli imie i wszystko a wyszedł chłopiec i tydzien nie mial imienia :P bo nie mogli sie na nic zdecydowac)

WIęc trasiu kochana, nie denerwuj się... Wierze, ze mała sięgnie po zdrowy rozsądek i wyskoczy wcześniej ;)
 
Babeczki, siostra przyjechała, więc spadam. Buziole! :*

Trasiu,
nawet przy wywoływanym dobrze wiedzieć, jak oddychać, więc i tak jesteś w dobrej sytuacji! Będzie dobrze, musi być! :*

Doggi, jesteś debeściara :-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry