reklama

Czerwiec 2011

agatkoT moja ginka to jakaś parodia... Termin mam na dziś.. tydzięń temu byłam u niej i gadamy gadamy i w penym momencie konic wizyty... i ona juz sie zegna a ja mowie... no ok ok, ale jak nie urodze w terminie to co dalej... mam przyjsc na wizyte coś? a ona "hmmmm no w sumie hmmm, na kiedy pani ma termin" (piec razy padał termin porodu w rozmowie) to ja po raz kolejny uśiadamiam a ona "ok, na 8mego, to jak nie urodzisz do 10tego to 13 przyjdz na wizyte" i tyle z tym ze to prywatna przyhcodnia więc nawet nie tyle ze na wizyte do niej do szpitala, tylko do gabinetu.... super hiper triper... i ja szczerze nie mam pojęcia co ze mną będzie... bo ona nie kwapi się z pomocą.... A ja naprawde czuje się coraz gorzej, i coraz słabiej i ból mi towarzyszy już bez przerwy:(
 
reklama
Powiedzcie mi, jak robiłyście badanie na obecność paciorkowca, to co miałyście napisane na wyniku?? Nie chodzi mi o obecność czy brak, tylko o ta łacińską nazwę.
 
Doggi ściskam Cię mocno!!!

To widzę, że takie samo podejście jak mój gin... Ja mam termin na 12.06, w piątek jadę na ktg, a jak nie urodzę to 13 mam wizytę, ale jak powiedział: "spokojnie... Poczekamy do 20.06 i potem zdecydujemy co dalej"...

Ja nie dam rady do tego terminu... tym bardziej w takie upały... nie wiem jak dam radę do tej niedzieli, a co dopiero do następnej?! szok...
 
Asinka, to chyba zleży czy coś wyhodują. U mnie na pierwszym wymazie wyszło "Streptococcus agalactiae ++" wynik dodatni. I do tego antybiogram.Na kolejnym wymazie było napisane po prostu, że wynik ujemny.
 
Blusia ja mam napisane : "Lactobacillus spp. BRAK. W warunkach zwiększonej ilości dwutlenku węgla Gardnerelli vaginalis - nie wyhodowano. Grzybów drożdżopodobnych - nie wyhodowano". I to jest to badanie na paciorkowca??
 
agatkoT moja ginka to jakaś parodia... Termin mam na dziś.. tydzięń temu byłam u niej i gadamy gadamy i w penym momencie konic wizyty... i ona juz sie zegna a ja mowie... no ok ok, ale jak nie urodze w terminie to co dalej... mam przyjsc na wizyte coś? a ona "hmmmm no w sumie hmmm, na kiedy pani ma termin" (piec razy padał termin porodu w rozmowie) to ja po raz kolejny uśiadamiam a ona "ok, na 8mego, to jak nie urodzisz do 10tego to 13 przyjdz na wizyte" i tyle z tym ze to prywatna przyhcodnia więc nawet nie tyle ze na wizyte do niej do szpitala, tylko do gabinetu.... super hiper triper... i ja szczerze nie mam pojęcia co ze mną będzie... bo ona nie kwapi się z pomocą.... A ja naprawde czuje się coraz gorzej, i coraz słabiej i ból mi towarzyszy już bez przerwy:(

Mój jeszcze lepszy,w 37tc powiedział ze to ostatnia wizyta i mam czekać na rozkręcenie sytuacji,a na na moje pytanie co jeśli nic do terminu sie nie rozwinie to kazał pobiegać albo poskakać na trampolinie:baffled:
 
Wasi ginowie, to nieźli są :-) Ja mam wizytę 14 czerwca, ale mój mi przepowiedział, że się już raczej nie zobaczymy ;-) Dobrze by było, bo zawsze kasa zaoszczędzona, ale jak trzeba będzie to pójdę. Zobaczymy co mi wtedy powie, bo powinna to być wtedy ostatnia wizyta.
 
reklama
Dziewczyny bardzo Wam dziękuję za powitanie :) Wzruszyłam się strasznie :)

Wszystkim tym, które już blisko terminu lub po terminie życzę szybkiego rozpakowania! I przede wszystkim normalnego towarzystwa na połozniczym, żeby mozna było okno otworzyć! No chyba, że będzie klima, ale na włączenie nie liczyłabym chyba ;)

Doggi, ktg nie przyspieszy porodu, ale sprawdzą, czy Ola dobrze się miewa... Same ruchy to nie wszystko... Pojedź do szpiala, w którym chcesz rodzić i poproś o zrobienie ktg, jest szansa, ze jak już jedno zrobią, to się Tobą zajmą, tzn ustalą z Tobą jakiś plan (np. codzienne ktg) itd... Jeśli Twoja ginka nie pracuje w tym szpitalu, to darowałabym już ją sobie...

U mnie też upał niemiłosierny... masakra...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry