hej
troche podczytałam co u was, ale tak z doskoku.
przede wszystkim
Katamisz kciuki za twoją mała kruszynke
co do becikowego to ja jeszcze nawet wniosku nie wypełniłam, ale musze to dzis zrobic i jutro zawiesc. Jutro M. bedzie w domu to podjedzie z wnioskiem on albo ja. No i jutro mamy usg przezciemiączkowe dzieciaków, ciekawe czy obejdzie sie bez płaczu

.
Co do szczepien dodatkowych to ja nie szczepie na nic, ani rota, ani pnemokoki ani meningokoki, tylko obowiązkowe. Zreszta na tych obowiazkowych jeszcze nie bylismy dopiero w poniedziałek idziemy.
U nas maluchy dają popalic cały czas, zreszta nawet jak sa grzeczne to i tak jest urwanie głowy bo jest ich dwoje wiec zawsze cos sie trafi, jakas kupa, jedzenie, przebieranie. Ania bardzo ulewa wiec przebieram ja co chwile, a i tak wiecznie obrzygana. Prania w zwiazku z tym cały czas góra. DZis kazałam M. kupic zagęszczacz do mleka to moze bedzie troche lepiej po nim i mala mniej bedzie ulewac. Adas dalej jest tym bardziej spokojniejszym bliźniakiem choc zaczyna juz sie wyrabiac i powoli dogania siostre, jednak to ania jest ta dominująca w parze i chyba tak juz zostanie. Zawsze o wszystko glośniej sie domaga, jest duzo bardziej ruchliwa i silniejsza. Julcia stara sie pomagać przy maluchach, ale żal mi jej czasem bo nie mamy dla niej praktycznie czasu bo zawsze jest cos do zrobienia przy małych wrzaskulcach, a nawet jak juz spią to trzeba dom ogarnąć. Poza tym to juz jestem tak nakręcona ze juz nawet zmeczenia nie czuje. czasem w nocy mi sie przysypia przy karmieniu i wybudzam sie jak usłysze ze maluch powietrze ciągnie z butli, albo jak mi butla z ręki wypadnie. Na szczescie maluchy w nocy spią w miare ładnie, w dzien róznie, czasem potrafia w dzien przespać 5 godzin praktycznie ciągiem tylko z przerwą na jedzenie, a czasem nie spią praktycznie wogóle, łacznie zbiera sie przez cały dzien 1,5 - 2 godz. jak tak mało spia to jest cięzko bo śa mega marudne, ja probuje ich uspic, a tu niewiele wychodzi z tego wiec ja tez jestem wtedy wkurzona i tak sie wszystko nakręca. na szczescie mam rodziców do pomocy, inaczej niewiem jakby to było. Zastanawiam sie jak sobie
Nutria daje rade, zwłaszcza ze ma jeszcze 1,5 rocznego synka.