reklama

Czerwiec 2011

andariel po jednym takim dniu jak opisujesz (zakupy, gotowanie, pranie, zabawy....) dostałabym histerii:))) Nie dla mnie take życie, ale staram się żeby wszystko było w miarę zrobione. Tyle że codziennie wychodzę do pracy, taka mała odskocznia:)
traschka - dla mnie tez nie, dlatego rzadko jest wszystko zrobione - jak zrobię pranie, to zazwyczaj sterta do prasowania czeka na litość, jak poprasuję, to z kolei obiad marniejszy dla nas i tak jakoś leci; co prawda wywołuje to lekką frustrację i mam świadomość, że gdybym np. nie włączała komputera, to bym się wyrabiała lepiej ze wszystkim, no ale mi tez się coś należy od życia, prawda? a pranie nie ucieknie;-)do miana Perfekcyjnej Pani Domu i tak mi daleko, więc...

Aestima ta kaszka jest w rossmanie do kupienia (20 pln opakowanie, droga jest) i jest własnie dla alergików; ja ją kupiłam na próbę i zasmakowała Leosiowi (i Ninie przy okazji), więc została z nami na stałe, póki co. Robisz ją na wodzie. Jak dla mnie, to jest tylko za słodka, no ale ja jestem lekko skrzywiona pod tym kątem, a w porównaniu do kaszek smakowych bobovity i tak jest ok:tak: ale zamierzam w najbliższej przyszłosci zrobić drugie podejście z owsianką i jak zasmakuje paniczowi Leonowi, to Sinlac będzie tylko wyjątkowo, jeśli np. nie zdąże przygotowac owsianki...
acha, Aestima - Leoś pipija moim mlekiem zazwyczaj w pół godz. po każdym posiłku, tyle że raczej to jest tylko picie, nie jedzenia (bo nie zdąży nic treściwszego polecieć jak mały ucieka); a do tego ta nasza noc na cycu...
 
Ostatnia edycja:
reklama
Aestima - ona jest dość gęsta, więc łyżeczką; jak Leo głodny to wciąga w 2 min., ale ja mu robię na razie z ilości 100ml wody+5 pełnych łyżek, a wg przepisu porcja ma 125+7 (ta mniejsza), ale on wtedy zostawiał jakies resztki, więc bez sensu bylo marnować;
 
Aestima - generalnie 2x, a czasem tylko raz (to zależy, bo jak gdzieś dalej jedziemy, to mu umyka takie jedzenie miseczkowe); nic mu do tego nie dodaję, bo owoców swoich, przetworów typu: konfitura śliwkowa czy jakieś malinki nie mam, sklepowym nie ufam; a owoce u nas to tylko jabłko i gruszka, z targu, a te podaję z kleikiem ryżowym;

uciekam tymczasem do kuchni, czas ugotować zupę dla Ninkowatej!
 
aestima - u nas to wyglada tak :

okolo 3 w nocy - właczył mu sie od tygodnia posilek 270 ml mleka
6.30 - mleko 240 ml
9 - mleko 210 ml
10 - owocki chrupki albo kanapka z masłem
11 - kaszka np
15 - obiad zupa albo drugie danie albo to i to po połowce i mały deser np jogurcik
19 - mleko z kaszką 300 ml
 
norbert tez dostaje 2razy kaszke, rano i na noc, owoce to traktuje jako przekaske i musi sie czyms po nich dopchac:-) i wcale nie jest tlusciutki, jest na 50 centylu. dzis czytalam o kislu dla dzieci i wyczytalam jak zrobic samemu wiec chyba mu sprobuje dac. dałam mu polizac dzis ogorka kiszonego- jaka radosc w jego oczach, i chleb uwielbia- smaki po mamusi

a co do sprzatania to ja mam wrazenie ze u nas bałagan robi sie sam, najgorsze jest to ze nie mam dnia w tygodniu na generalnie porzadki( w sobote tez pracuje) i tak ciagle jak sprzatne w jednym kacie to w drugim bałagan i tak na okraglo:angry:
 
reklama
Kurcze ale masz tu 3 posiłki godzina po godzinie:szok: Toż nawet wyjść nie zdążę na spacer, no i on mi śpi ok 2 h ( np. 10-12) A potem masz z kolei 4 h przerwy- u nas to niewykonalne 4 h bez jedzenia...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry