Witajcie
Ja dochodzę do siebie. Wczoraj odsypialam i sprzątałam. Impreza trwała do 5 rano a ja do pracy na 8, niedziela była dla mnie koszmarna, bo raz ze miałam wrażenie że wszyscy wiedza ze jestem po imprezie, do tego po wypiciu piwa karmi poczułam sie jak po wypiciu dobrego drinka. Wszystko było dobrze tylko to sprzątanie, ustawianie mebli na swoje miejsce...
A no i jeszcze mój mąż o 22 wpadł na pomysł rozpalenia ogniska; była atrakcja w postaci pieczenia kiełbasy.
Goście chyba byli zadowoleni z przyjęcia bo wymyślili ze przychodzą do nas na ostatki tylko tym razem, każdy coś przynosi do jedzenia dla mnie dobrze bo jednak gotowania jest troche dla tylu osób. Od czwartku gotowalam.
Dzisiaj jeszcze leżę; chyba się starzeje bo długo do siebie dochodzę, a co by było jak bym sobie popila??? To nie wiem kiedy bym wróciła do pełni sił.
A i jeszcze musze pochwalić mojego Mlodego i Marysie zajmowali sie dziećmi; Marysia spała z Antosiem a Mlody z Franiem, ich zachowanie bardzo mi ułatwiło imprezowanie.
Co do tych środków plesniobojczych to zaraz napisze ich nazwe bo juz zapomniałam ale gdzieś tu pisałam o nich to odszukam.
Ide sie ogarnąć i dzieci nakarmić. Zaraz wpadne.
MIŁEGO DNIA.