reklama

Czerwiec 2011

madzioolka ja nie wiem, jak Ty możesz z dzieckiem się nie podzielić...? buahahahaha
zołzik to mój M też koncertuje, ale rzadko, jak na razie (czyli ładnych parę lat hihi) grają bardziej dla siebie, ale chłopaki mają ambicje się pokazać, nagrali nawet coś na kształt płyty (ale to inny skłąd był, teraz trochę inaczej grają), mój M siedział 2 dni w studio i nagrywał, Boziu jaki on był podjarany:-D cieszy mnie to, że ma pasję i poświęca jej czas, choć czasami jak go nie ma pół niedzieli to coś tam pomarudzę sobie pod nosem (:-D), ale generalnie cieszę się, że chłopak ma coś 'swojego':-)
edit: o kurcze dwa razy to samo dałam:confused:
 
Ostatnia edycja:
reklama
Martadelka ja tak samo podchodze do nurkowania Tomka - czasem drażni mnie że nie ma go cały dzień ale też cieszę się że ma hobby i ruch na świezym powietrzu (o ile w nurkwowaniu można mówić wogóle o ruchu na powietrzu :-)) a nie tylko komputer (jest informatykiem)
 
Martadelka, Madzioolka, doskonale Was rozumiem! :-) Jasne, że wolałabym, żeby K. spędzał wolny czas z nami, ale, mówiąc szczerze, sama wyganiałam go na próby i cały czas mu kibicuję. Na jednym koncercie mnie nie było i strasznie żałowałam, ale teraz to nie ma to tamto - muuuszę znaleźć sposób, żeby być przy nim. Niesamowicie lubię patrzeć na ten zaciesz na jego paszczy, kiedy wraca z próby podjarany i opowiada mi wszystko :-) Bardzo się cieszę, że ma pasję i ją rozwija! Jego mama kiedyś coś przy mnie palnęła, że po co on łazi na te próby, że to bez sensu itd. Ja na to, że wręcz przeciwnie - to ma sens! Każdy musi mieć jakąś odskocznię od codziennego życia - a jeśli przy okazji daje mu to tyle satysfakcji, to tym lepiej! :-)

edit. Od niedawna K. też pracuje jako informatyk ;-)
 
zołzik pod wszystkim się podpisuję, co napisałaś:-) ja też tylko raz nie byłam na M koncercie, ale Emilcia była za mała i nie chciałam jej z nikim zostawiać, ale teraz nie ma bata na Mariolkę (:-D) będę starała się chodzić na wszystkie koncerty.
I normalnie mama M mówi to samo, co Twoja teściowa! że po co mu to granie, co z tego ma, nic tylko stracony czas i pieniądze, że powinien w domu siedzieć, pilnowac ogniska domowego (!), żony i dziecka a nie się szlajać...
I to zawsze ja staję w jego 'obronie' i tłumaczę, że życie to nie tylko praca, dom i dzieci, ale znowu jak grochem o ścianę, bo jak przychodzi znowu do rozmowy i graniu, to ona znowu zaczyna zadawać te swoje pytania... wryyyy:dry:
no mój M niestety nie załapanie się na imprezkę z Waszymi mężami, może następnym razem
 
Ironia, moja siostra też się męczy [na Pomorzu] - nie wiem, co to - znowu jakieś świństwo w całym kraju??? trzymajcie się dzielnie :*

Trasiu, oby nie! ;-) Ja liczę na pełną integrację :-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry