Hej, nie miałam wczoraj siły pisać...Nocka znów zarwana, kiedy to się skończy?:-(
Dużo nie pisałycie na szczęście;-) Udało mi się nadrobić
Doris, Misia, trasia cały czas Was podziwiam za sb, ja chyba bym nie wytrzymała...bez słodyczy;-)
Na zlocie było super, nie licząc naszych przepraw z Mają i jej spaniem w piątek....ale po części to moja wina, bo wpdłam na najbardziej głupi pomysł w ogóle, żeby ją śpiącą przenosić w tą i z powrotem...wybudziła się i urządziła półtoragodzinny ryk...
Dziś wstałyśmy przed 7, u nas leje, dobrze, że w weekend pogoda była jako-taka...