reklama

Czerwiec 2011

Witam się i ja ale dziś pogniliśmy w łóżkach do 8:20 !!!:szok:
kati współczuje zapalenia piersi tez to przechodziłam szybkiego powrotu do zdrowia :)
mama matiego ale ci fajnie pobawisz sie :) a kto z dziecmi bedzie? my idziemy w pazdzierniku ale zapowiada sie kiepska impreza :no:
 
reklama
hej wszystim
ja dziś znowu zaspana, więc nic nowego:-p mała mnie wczoraj wieczorem z równowagi próbowała wyprowadzić (o 22 gotował jej kisiel bo kaszki nie chciała a ewidentnie chciała jeść a ja nic innego nie miałam w domu, żeby jej dać, co za wstyd:zawstydzona/y: w lodówce światło, ani grama chleba... tragedia:no:) ech... więc nie wiem, co mnie bardziej wkurzyło, czy to że mała nie chciała iść spać o rozsądnej godzinie (tylko setny raz oglądać tą samą kasiążeczkę - forever;-)), czy to, że nie miałam jej dać co do jedzenia, bo nic w domu nie było czy świadomość tego, że może jak na prawie 14-sto miesięczne dziecko ma ubogie menu...:baffled:
majqa to życzę Wam kolejnych szczęśliwych lat razem! a jak świętowaliście?:-p
kati zapalenie persi???:szok: i to jeszcze na urlopie...? oj doopa, doopa, doopa... Mati bryka? nie przeszadza mu zmiana otoczenia? Trzymaj się cieplutko
forever każde dziecko to inna historia ale fajnie, że masz w miarę luz z Młodą, że nie wchodzi Ci na głowę i nie płacze (wyje...) jak wychodzisz do toalety:baffled: moja Emi pomału, pomału się zmienia (dojrzewa?:szok::-D) i od paru dni (nie zapeszając) nie ma z nią jakiejś strasznej traumy na zasadzie, że tylko mama, że tylko przy maminej spódnicy, że nie ma gotowania, bo wisi na nodze, że ejst mega absorbujące - oby tak pozostało:tak: Oczywiście nieskromnie sobie samej przypisuję te zmiany u Emi, bo parę dni byłyśmy tylko same i dawałam jej przestrzeń do zabawy, ale żeby trochę pobyła sama ze sobą (wiecie o co mi chodzi, co nie?) a ja wtedy na chwilę do kuchni i co jakiś czas dawałam jej znać, że jestem i działało. Ogólnie mam pod górkę (nie to, że teraz jak będę miała jakiekolwiek problemy z Emi to będę zwalać to na dziadków, nie!), bo Emilka jst permamentnie rozpieszczana przez opiekujących się nią dziadków, na wszystko jej pozwalają, żeby tylko nie płakała, wszystko dostaje pod nos, czy to zabawkę czy coś innego, nie ma chwili, żeby dali jej tzw spokój, teściowa non toper do niej gada (a że gadkę ma to wszyscy o tym wiedzą!), opowiada, głaszcze, tuli, dziadek cały czas nosi na rękach (z czego są dumni, powtarzając, że Emi kocha dziadka, że dziadek to druga mama!!!)... I tak bym mogła w nieskonczoność (pewnie powinnam to w wątku o teściach napisać, ale szczerze: wolę tutaj bo ktoś niepowołany prędzej tam przeczyta niż tutaj, gdzie jest tyle stron), ale nie chce też za dużo narzekac, bo w końcu nadal ją tam dajemy (z czego jak pisałam jeden dzień jest z moją siostrą i moja babunią:-)), więc... hmmm... ale do rzeczy chodziło mi o to, że jest już trochę łatwiej:tak: Boziu ile się napisała, zeby dojść do puenty buhahaha a swoją drogą jestem ciekawa Waszego zdania na temat dania swobody, pobycia samemu (oczywiście w bezpiecznej warunkach), szansy na samodzielność i takiego nie-matczynowania cały czas dzieciaczkowi.
doggi oj tyle upinek do włosów jest w sklepach, że na pewno coś znajdziesz, ale z tym bobem to mnie rozwaliłas buhahaha mogłabys co najmniej odę do boba napisać:-D no i ja już sobie wyobraziłam Ciebie i boba i ... beret:-D bo nie uniosę:-D skąd Ci ten beret przyszedł na myśl???:-) to gości będziecie mieli podobna ilość jak my, nam we wrześniu stukdnie 3 lata małżeństwa i 12 lat razem:szok:
mamoM, soksy witajcie:-)
 
Hej kochane, dom ogarnięty, idę zaraz wstawić drugie Majowe pranie. Dzwoniłam do przychodni zapisać Maję na 3-cią hexę najchętniej na jutro - nie ma miejsc:wściekła/y:najbliższy termin - 4. września...A ona idzie do żłobka od września i chciałabym ją zaszczepić jeszcze na odrę, świnkę i różyczkę przed moim powrotem do pracy. Później pneumokoki. Pediatra ospę zalecała, ale sama nie wiem:eek: Nie miałam w każdym razie w planach, ale czytałam wypowiedź Setany na szczepieniowym i teraz się zastanawiam. Robię w gatki na myśl o jakimkolwiek szczepieniu...ale za nieszczepieniem też nie jestem...
Dziś może podjadę do Ikei, bo zapomniałam Mai poduszki do żłobka kupić no poduszka to za dużo powiedziane, mini poduszka, bo płaska prawie. Przy okazji pojemniki do szuflad w kuchni kupię, bo bez nich bajzel mam co chwilę.
Poczytałam co pisałyście jak mnie nie było, ale wybaczcie - nie odpiszę, bo z Mają u boku to nierealne...
kati skąd to zapalenie Ci się wzięło?! Przecież już trochę nie karmisz
mamaM my we wrześniu idziemy, ale to bardziej impreza dla znajomych będzie w knajpie niż tradycyjne wesele
soks7 hej! ja w łóżku do 7.40

edit: martadelka hej! ja to już wolę się udławić jabłkiem niż coś tu napisać o teściach, hehe:-D Ja daje Mai przestrzeń do zabawy, teraz np. siedzę przy lapku a ona się bawi;-)ale to do 5 min zdaje egzamin:baffled: czasem pójdzie do swojego pokoju, to ją doglądam i potrafi z 15-20 min sama się bawić
 
Ostatnia edycja:
Dzień dobry!

Ja tylko melduję, że żyję, ale sporo mam do ogarnięcia, nie mam czasu na czytanie. Wczoraj byliśmy na żłobkowym spotkaniu, potem była moja siostra, dziś gin., jutro jadę do pracy składać podanie o pół etatu - i tak do końca tyg. ciągle coś, a w niedz. wyjeżdżamy nad morze. Nie będę więc częstym gościem tutaj, ale nie zapomnijcie o mnie ;-)
 
moon tak w ogóle to nie miałam o nich pisać, ale jakoś tak wyszło, potok słów, mysli, edytować nie będę, bo po pierwsze część moich wypocin straciłaby sens no i marne szanse, że ktoś niepowołany przeczyta (obym się nie przeliczyła:baffled:) i akurat dokopie się do strony nr 3779... Ale rada przyjęta, podziekować:tak:
też myślę o szczepieniu na ospę... To jak Ty zdążysz z tymi szczepieniami...?
co do bawienia się samemu to ja właśnie o takim 5-cio minutowym pisałam, bo u nas to i tak sukces hihi
zołzik no byś się wstydziła, zapomnieć? o Tobie?:no::-) to jak znajdziesz chwilkę to napisz jak wrażenia po spotkaniu w żłobie, jak u gina a w ogóle to gdzie konkretnie nad morzem bedziecie?
 
Hej Kobietki :)
Też sie witam. Wczoraj mój Kochany mężuś przyjechał i dziś zabiera nas nareszcie do domku :)) Dobrze było u Rodziców, ale co za dużo to i świnia nie chce. Czas wracać do domku:)
Teraz mam chwilkę, bo mała tatusiem zajęta, a tak na co dzień to dopóki rodzice z pracy nie wrócili, to wisiała mi non stop u nogi. Albo łaziła i się obijała. Fajnie jej to chodzenie już wychodzi, bardzo rzadko pada na dupkę, można powiedzieć, że próbuje już biegać :)) Oczy wiec trzeba mieć dookoła głowy.

Zołzik
udanych wakacji. U nas w tym roku wyjazdów urlopowych brak. Maż nie dostał urlopu (branża turystyczna - wiec w wakacje nawał pracy ). A le mam nadzieję, że w przyszłym roku to sobie odbijemy :))

martadelka ja też staram się Weronice dawać dużo swobody, nie zabawiam jej na każdym kroku, nie zagaduję non stop i dzieki temu jak coś ja zainteresuje potrafi zając się często sobą nawet do pól godziny. Tutaj moi rodzice ja troche rozpuścili, bo gdy oboje wracali do domu to po małym ogarnięciu non stop ją zabawiali, ale to im wybaczam. Rzadko widują małą, teraz pewnie dopiero ok listopada ją zobaczą.

Kati wspólczuję zapalenia piersi. Nie przechodziłam nigdy, więc trochę nie wiem czym to pachnie, ale mogę się domyślać. I najgorsze, że na urlopie Ci się to przydarzyło.

Forever ta Twoja Krysia to cud nie dziecko:) Już sie nie mogę doczekać, jak ją poznam :))

Z resztą mamuś się witam i idę doczytać, bo na razie tak pobieżnie przeleciałam to co napisałyście :)
 
Witam się i ja
Kati oby zapalenie szybko Ci przeszło
Doggi pamiętam jak ja się stresowałam przed ślubem, wesele chciałabym powtórzyć, ale kościół:no:
moon ja właśnie też kombinuję pierdółki w pudła powkładać, mam nawet takie ładne kartonowe po częściach komputerowych, białe bez żadnych napisów tylko przydałoby się jakoś je ozdobić, i tu potrzebuje kogoś kto zna się na decoupage
martadelka moja też ma ubogi jadłospis, dziś na śniadanie dałam jej kanapkę z szynką i serem i mleko do picia to butla pusta a kanapka nie tknięta:eek:co do kontroli, to ja prawie w ogóle nie kontroluję, patrzę żeby krzywdy sobie nie zrobiła i bawi się sama albo z Emilką....najczęściej wieczorami bawię się z nią jak D z pracy wróci, to wtedy całą czwórką szalejemy
Zo udanego wypoczynku
forever Twoja Krysia to nawet z wyglądu spokojne dziecko, zazdroszczę bo moja to łobuz
saffi znam to uczucie jak już do domku się wraca, wszędzie dobrze, ale co swoje wyrko to swoje:tak:

My dziś też pospałyśmy do 8.30 co mnie bardzo dziwi bo w Pl wstawałysmy o 6:eek: Chyba klimat im bardziej sprzyja, powietrze chłodne i wilgotne.
D zaprosił mnie w piatek do kina, ale nie wiem czy leci coś ciekawego, chyba wolę poczekać na ostatnią część "Zmierzchu"
Witam się z resztą;-)
 
martadelka u mnie oskar cal czas ma luzy chodzi i robi co chce od nie dawana w piaskownicy tez go zostawiam i ide do kuchni (piaskownice mam pod oknem od kuchni) ale dobrze ze u Ciebie sa jakies postepy i oby szło ku lepszemu
zolza udanego wypoczynku i dobryc wiesci od gina
safi ja sie nigdy nie ciesze jak wracam do domu od mamy... w sumie gdzie bym nie byla to mi lepiej niz w domu ale mam nadzieje ze za rok moze dwa pojdziemy na swoje i wtedy nigdzie sie nie rusze :)
dubeltówka ale masz wspanaiłomyslnego faceta moj do kia mnie jeszcze nie zabra ani razu a 2 sierpnia mielismy 4 rocznice slubu :)

dzis odkrylam u nas chinski sklep maja duzo fajnych rzeczy Ostatnio Oskar ma faze na punkcie bawieniasie malymi altkami (jedyna rzecz której nie bieze do buzi) i kupilam mu 6 autek za 8zł :) jego radosc bezcena :D

lece robic obiad mam udka ale nie wiem co z nimi robic macie jakies ciekawe pomysły??
 
reklama
Mama MATIEGO - tyle :szok: osób....
Martadelka - dziś Młoda wylała na siebie kocią wodę, ale to na dyżurze Taty :-p A ze dwa razy było "nie wolno"...:baffled:
Saffi, Dubeltówka86 - :zawstydzona/y:, niektórzy mają wątpliwość czy to moje Dziecko... :sorry:Ale charakterek czasem ma i złości się jak ja w dzieciństwie :tak:
Na działce tj. w domu luz kontrolowany, w mieszkaniu niestety więcej miejsc do zbrojenia - vide woda. Ale Młoda raczej towarzyska jest więc siłą rzeczy orbituje w zasięgu wzroku.
Dziś słuchajcie aż w szoku była, czekałyśmy dobrą chwilę do neurologa, do sąsiedniego gabinetu był ojciec z synem ze 3 lata - nie wiem które bardziej nieogarnięte - Krysia siedziała jak zahipnotyzowana mi na kolanach i patrzyła co ten chłopiec wyprawia....
Wogóle zastanawiam się czy się za Wawą nie stęskniła, ponad miesiąc w lesie :happy:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry