reklama

Czerwiec 2011

Hejka, dziś zdecydowanie lepiej, dotarłyśmy lekko spóźnione, Młoda wtrążoliła praktycznie bez oporów wielgachną michę kaszy mannej, potem całkiem swobodnie się bawiła, wyszła na dwór z innymi dziecmi i zostawiłam Krysię z Tatą. Ten co się drze to niezły ancymon - Młoda siedziała na podłodze, bawiła się zegarem który miała położony na nóżce a ten podchodzi i z całej siły nogą wali w ten zegar, jakby gwóźdź wbijał.... :baffled:Krysia w płacz i patrzy na nas. Zresztą ten chłopiec przypomina mi powtorka z MiB... :eek:Bez żenady chciał Młodej bidon wyciagnać z torby, zaczął rozwalac klocki mimo, że pani mówiła nie.Ehhh... Niech go może do starszej grupy przeniosą, są cztery w sumie.
Za to w pracy moja kolezanka powaliła mnie swoimi tekstami. Ona faktycznie ma coś z głową i osobowością....
 
reklama
hej babeczki!
nie ogarniam w pracy, taki zachrzan ze nei wiem jak się nazywam, wracam do domu ledwo zywa a potem zasypiam raze z Mają po 20 juz któryś dzień z kolei ;/ i taki cały wrzesień pewnie będzie ;/

Mam nadzieję że złobkowicze szybko sie przystosują i nie będziecie miały oporów ani wyrzutów że się rozstajecie na te parę godzin dziennie, bardzo Wam kibicuje!!! &&& :)
 
T mi własnie napisał że od dziś do czwartku włacznie nie będziemy mieć wody - budują to cholerne lotnisko.... a w zlewie tona garów która miała tarfic dzis do zmywarki a która zgnije do piatku.... co za żenada!!!!!!!!
 
Hej, sorrki, że ostatnio z rzadka zaglądam, ale Szymon tak się rozkręcił, że nie daje mi żyć. Tydzień temu przestawił się ostatecznie na jedną drzemkę, tak po prostu i od tego czasu ma jakby więcej energii, nie wiem jak to możliwe. Wszędzie włazi, otwiera wszystkie możliwe zakamarki i próbuje wymuszać różne rzeczy więc z nim walczę swoją cierpliwością i konsekwencją, co łatwe nie jest. Mam nadzieję że moje wysiłki nie pójdą na marne. Poza tym czytam Język Dwulatka i mocno się wczułam w system Mówienie Słuchanie Wyjaśnianie - zatem non stop konwersujemy, do tego uczymy nocnika z coraz lepszymi efektami, no i jedzenie - moja zmora. Długo by pisać, ale się zawzięłam i zachęcam na wszelkie sposoby, starając się unikać zabawy podczas jedzenia, nie jest łatwo. Dlatego wsiąkłam trochę:)

Ale wracając do Was - kciuki za żłobkowe dzieciaczki! Ja chyba nie dałabym rady psychicznie odprowadzić Szymka do żłoba. Wylałabym morze łez:/ Czekam na dalesze relacje jak tam się maluszki oswajają...?
 
Hej!
Serdecznie dziękuję za kciuki! I nieustająco również trzymam!

U nas dziś było całkiem fajnie, mały świetnie się bawił, nawet nie zauważył, kiedy wyskoczyłam do szatni coś zjeść. W pewnym momencie pani pyta, czy zostawię im małego na pół godzinki... łzy mi stanęły w oczach, babeczka musiała to zauważyć, bo coś powiedziała, że jak nie chcę, to nie muszę, no ale stwierdziłam, że kiedyś w końcu i tak będę musiała. Ale nie byłam w stanie się z małym pożegnać. Obejrzałam się tylko na niego, bawił się, po czym wyszłam. I zaczęłam ryczeć, jak głupia. Akurat zadzwonił K., więc wyryczałam się jemu w słuchawkę. Ale normalnie aż tchu nie mogłam złapać... Kretynka... Wróciłam, kiedy dzieci jadły obiadek. Pani karmiła Ediśka i nie mogła się nachwalić, jak ładnie je. Zauważył mnie i ani się uśmiechnął, ani zapłakał, tylko zerkał na mnie co chwila. Po obiadku poszliśmy do domu. Jutro wychodzę na 1,5h... Mam nadzieję, że szybko się do tego przyzwyczaję, bo inaczej zeświruję... :/

edit. Zapomniałam dodać, że mały na placu zabaw nie zauważył mojego wyjścia, popłakał tylko trochę, kiedy wracali - nie lubi, kiedy obcy biorą go na ręce, pewnie o to chodziło. Ale dał się uspokoić w miarę łatwo. Dzielny mój mały facecik!
 
Ostatnia edycja:
Hej!
Serdecznie dziękuję za kciuki! I nieustająco również trzymam!

U nas dziś było całkiem fajnie, mały świetnie się bawił, nawet nie zauważył, kiedy wyskoczyłam do szatni coś zjeść. W pewnym momencie pani pyta, czy zostawię im małego na pół godzinki... łzy mi stanęły w oczach, babeczka musiała to zauważyć, bo coś powiedziała, że jak nie chcę, to nie muszę, no ale stwierdziłam, że kiedyś w końcu i tak będę musiała. Ale nie byłam w stanie się z małym pożegnać. Obejrzałam się tylko na niego, bawił się, po czym wyszłam. I zaczęłam ryczeć, jak głupia. Akurat zadzwonił K., więc wyryczałam się jemu w słuchawkę. Ale normalnie aż tchu nie mogłam złapać... Kretynka... Wróciłam, kiedy dzieci jadły obiadek. Pani karmiła Ediśka i nie mogła się nachwalić, jak ładnie je. Zauważył mnie i ani się uśmiechnął, ani zapłakał, tylko zerkał na mnie co chwila. Po obiadku poszliśmy do domu. Jutro wychodzę na 1,5h... Mam nadzieję, że szybko się do tego przyzwyczaję, bo inaczej zeświruję... :/

edit. Zapomniałam dodać, że mały na placu zabaw nie zauważył mojego wyjścia, popłakał tylko trochę, kiedy wracali - nie lubi, kiedy obcy biorą go na ręce, pewnie o to chodziło. Ale dał się uspokoić w miarę łatwo. Dzielny mój mały facecik!

az sama sie poryczalam:-(
 
Madzioolka no to nie za fajnie z tym brakiem wody, ale czy nie powinni troche wczesniej zawiadamiać o tym?
U nas jak kiedyś miało nie być wody chyba dwa czy trzy dni to tydzień wczesniej było zawiadomienie, zeby w jakis tam sposób sie przygotowac

Zołza brawo dla Ediska :-) dzielny chłopak
co do mamusi to sie nie dziwie, ale z czasem napewno bedzie ci łatwiej, trzymam &&&&&&& za was

Silva fajnie ze tyle zmian i nowego u was, u Szymka, pewnie spore wysiłki to dla ciebie, ale jak są efekty to super, trzymam &&&&& aby po twojej mysli szło

ironia, forever, mrsmoon jak dziś w żłobku wasze maluszki?
 
reklama
Zołzki bierz przykład z Ediśka - taki dzielny jest!!! :) no ale nie dziwie Ci sie wcale, tula :*:*:*

Silva Maja też ostatnio próbuje żądzić i wymuszać a jak jest nie po Jej myśli to tak sie denerwuje że aż Jej żyły wychodzą i krzyczy starszliwie, jedyna metodą jest próba odwrócenia uwagi...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry