reklama

Czerwiec 2011

zołza, ironia kurcze mi tez smutno jak czytam o waszych rozstaniach z dzieciakami, naprawde jestem bardzo ciekawa jak by moj Mati sie zachowywał w złobku...

ironia z tym pedofilem to napisałas, sie uśmiałam nieźle

Aestima napewno wszystko bedzie odbrze, trzymam &&&&&&&

marta, Silva, Asinka hej :-)
 
reklama
Tu wredna i nieczuła matka :zawstydzona/y:
U mnie większy problem z ustaleniami żłobkowymi - ja mam coś zapisane, zmieniają ustalenia a mi to wszystko burzy. Wyobraźcie sobie, że co do zasady rodzice w toalety nie będą mogli korzystać bo jakoby syf zostawiają :szok:
Dziś w miarę poza płaczem ciągle któregoś dziecka aż się w końcu Młodej udzieliło - wyszłam oficjalnie mówiąc Młodej, że na 10 min, po 15 pokazałam się i dalej siedziałam poza salą. Przemyślałam temat no i postanowiałam, że będziemy przychodzić po śniadaniu - najpierw dają kanapkę której Młoda nie tyka, potem kaszę i trzeba przypominać, że bez mleka a że Krysia sama nie je to by się pewnie załapała na karmienie ok. 9. A tak to co zje to zje ale choć z pustym brzuszkiem nie przyjdzie.
Natomiast moja Mama nie nadaje się do niczego - skrytykowała materiał na pościel - Madzioolka ten w kaczuszki - że za ostry :wściekła/y:. I jak jakieś dziecko płacze to napewno Młoda.... :baffled::eek:Jestem wykończona tym spaniem na raty. :baffled:
Aestima - my mamy kardiologa pod koniec przyszłego roku dopiero zaordynowanego, jutro okulista, pojutrze ortopeda, w środę alergolog.
Ja - Zołza, Ironia - wspołczuję przeżyć, ale mi zupełnie nie w głowie takie klimaty- jakaś dziwna jestem chyba... :zawstydzona/y::sorry:
Wciąż zapominam napisać, że w grupie jest Szymek - baaardzo grzeczny i podobny do swojego Imiennika Silvy :-) Od razu załapałam do niego sympatią. A ten ancymon popychał dziś innego chłopca - zupełnie celowo, jest najstarszy i największy w grupie :eek:
 
forever przepraszam ze pytam, ale czy te wizyty u spacjalistów to masz zalecone przez swojego pediatre czy to sama tak chcesz zeby Krysię zobaczyli?
Czy dzieciaki ogólnie powinny po roku odbyc takie wizyty u spacjalistów??? Ja w tym temacie zielona...
 
hej kochane, u nas tragicznie z adaptacją...
Pierwszy dzień - Maja chodziła i rozglądała się, zero uśmiechu
drugi dzień - dalej chodziła i rozglądała się, moje wyjście do pielęgniarki na 5 min skończyło się wielkim płaczem
dziś - nie odstępowała mnie na krok, cały czas siedziała albo stała przy mnie, po 15 min powiedziałam, że idę i wrócę jak zje zupkę(45min). Nie chciała mnie puścić, buzia w podkówkę, pani ją zagadała, jakoś wyszłam, ale plakała praktycznie cały ten czas, a jak przyszło do jedzenia zupy, to wpadła w histerię...w związku z tym uważam, że jestem okropną matką, która mając wybór oddaje dziecko do żłobka. Przeryczałam cały ten czas bez niej, siostra z nami dziś była, ale na nic się to zdało. Odebrałam Maję z gilem i mokrymi oczami - jak mnie zobaczyła to z płaczem przybiegła do bramki i rączki do mine wyciągała. I coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że żłobek to zła decyzja, tym bardziej, że mogę jeszcze z Mają zostać w domu, co więcej moja Mama po rozmowie ze mną powiedziała, że sprawa do przegadania i może ona by z Mają została. Tyle, że to wiąże się z tym, że Mama z Tatą będą widzieć się w weekendy i może raz w tyg, inna sprawa, że Mama pracuje teraz do 18 i też niewiele się widzą
e: przepraszam nieustająco, że tylko o nas, ale nie jestem w stanie odwrócić myśli od traumatycznych przeżyć mojego dziecka
 
Moon szczerze Ci współczuję przeżyć i pisz ile się da, żeby się Nam wygadać... I wcale nie jesteś wyrodną matką!! Sama bym dała Tymka do żłobka, gdyby Nas na niego było stać... A ja znowu bym ryczała, że moje dziecko w ogóle nie płaczę za mną, bo Tymek jak gdzieś znajdzie dzieci, to zapomina, że istnieje Mama i Tata... Ale ja też taka byłam, jak byłam mała. Kiedyś została 2 miesiące w Szczecinie u mojej chrzestnej i jak przyjechała po mnie mama, to wyskoczyłam z tekstem do mamy: Fajnie, że ciocia przyjechała :-D:rofl2::-D Ja to sprzedajne dziecko byłam :-p
 
andariel jak Leo? żadnych niepokojących znaków?
dzięki:) noc na szczęście spokojna, znaczy się chyba obrzęk wewnątrz ustępuje i nos jest całkiem drożny; do tego myślę, że przegrodzie nic się jednak nie stało, bo lecą mu wodniste gile (nie wiem czy od samego uderzenia czy z przeziębienia, bo Ninka smarka od paru dni) z obu dziurek, a gdy przegroda jest krzywa, leci z jednej (właśnie z jednej mu leciała woda jak miał tego krwiaka, który zatkał zupełnie połowę noska); oczywiście mam stracha co usłyszę jutro, ale jakoś tak wewnętrznie czuję, że nie będzie źle; jutro też tylko same chłopaki jadą, a my z Ninką zostajemy w domu;
zołzik, ironia - przyznam, że też Was nie podejrzewałam:tak:
mi się wydaje, że nie miałabym problemu z tym, że dzieciaki spędzają parę godz.poza domem, ale jak już pomyślę, że w naszym przypadku będzie to ponad 10 godz., to już mi źle:/ od razu mam w głowie obrazek: inne dzieci najpóźniej o 17 robią :pa-pa", a moje kajtki niczym porzucone dzieci, wypatrują rodziców w drzwiach wyjściowych... :baffled:

co do agresywego zachowania dzieci, to od razu widać czy rodzice tłumaczą i pokazują co dobre a co złe; i nie chodzi mi o to, by tępić ciekawość u dziecka, choćby była bardzo "intensywna w praktyce", poza tym są różne temperamenty itd., ale jednak dziecko musi od rodzica usłyszeć NIE WOLNO gdy robi coś, co drugiemu zadaje ból, w jakiś sposób krzywdzi; i wiem, że dzieciaki są jeszcze małe i może do 5 dotrą rzeczowe argumenty, a kolejnym 5 trzeba w kółko powtarzać to samo, ale uważam, że te najprostsze reguły, tj. wyraźne nazwanie dobra i zła, jest dość ewidentne... a sorki - dzieciak z siłą walący w zabawkę, którą bawi się inne dziecko - powinien natychmiast usłyszeć, że ma przestać; podziwiam Cię forever za zimną krew - podejrzewam, że ja bym po prostu do niego podeszła i kazała przestać, skoro ani rodzice, ani wychowawczynie nie reagują;

trasiu i jak dziś Marysia?
 
Ostatnia edycja:
reklama
Andariel biedny Leoś :-( strasznie Ci współczuję przeżyć i, żeby Cię odciążyć, to wzięłabym trochę Twoich smutków... Ściskam Cię mocno!!
ojej, dzięki:))) się rozczuliłam:)

oj, Aestima - brzmi na pewno groźnie, ale tak sobie myślę, że chyba jednak wcześniej by coś wyszło z serduszkiem, co? będzie dobrze!!!

co do wychodzenia z domu żegnając się z dzieckiem bądź nie, to chyba od dziecka zależy, co się lepiej sprawdzi; bo z teorii uważam, że powinno się uprzedzić dziecko o zamiarze, ale praktyka mi już niejednokrotnie pokazała, że to stwarza więcej problemów niż pożytku; ja zawsze uprzedzam dzieci jeśli mam wyjść bez nich, ale raczej rzucam to jedynie w eter, nie tłumaczę i nie powtarzam; raz tak zrobił mój M. gdy byliśmy w Gorzowie i wychodziliśmy sami na spotkanie z przyjaciółmi; ja powiedziałam Ninie, że zaraz wychodzimy i zostanie sama z babcią i już; za to M. teatralnie zacząl się z nią żegnać - tulić, jakiś pieszczotliwym językiem opisywać jak to jego mała córeńka musi być dzielna bo rodzice wrócą (sama poczułam lęk gdy go słuchałam:-D) itd. - efekt był taki, że Nina buzię w podkówkę zrobiła i odegrała równie teatralnie rozstanie - z wielokrotnym rzucaniem się tatusiowi na szyję... aż moja mama zwątpiła czy zdoła sobie poradzić z nią sama... noż kurde, tatuś dał ciała:) Nina była wtedy mniej więcej w wieku naszych dzieci;
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry