andariel jak Leo? żadnych niepokojących znaków?
dzięki

noc na szczęście spokojna, znaczy się chyba obrzęk wewnątrz ustępuje i nos jest całkiem drożny; do tego myślę, że przegrodzie nic się jednak nie stało, bo lecą mu wodniste gile (nie wiem czy od samego uderzenia czy z przeziębienia, bo Ninka smarka od paru dni) z obu dziurek, a gdy przegroda jest krzywa, leci z jednej (właśnie z jednej mu leciała woda jak miał tego krwiaka, który zatkał zupełnie połowę noska); oczywiście mam stracha co usłyszę jutro, ale jakoś tak wewnętrznie czuję, że nie będzie źle; jutro też tylko same chłopaki jadą, a my z Ninką zostajemy w domu;
zołzik, ironia - przyznam, że też Was nie podejrzewałam
mi się wydaje, że nie miałabym problemu z tym, że dzieciaki spędzają parę godz.poza domem, ale jak już pomyślę, że w naszym przypadku będzie to ponad 10 godz., to już mi źle:/ od razu mam w głowie obrazek: inne dzieci najpóźniej o 17 robią

a-pa", a moje kajtki niczym porzucone dzieci, wypatrują rodziców w drzwiach wyjściowych...
co do agresywego zachowania dzieci, to od razu widać czy rodzice tłumaczą i pokazują co dobre a co złe; i nie chodzi mi o to, by tępić ciekawość u dziecka, choćby była bardzo "intensywna w praktyce", poza tym są różne temperamenty itd., ale jednak dziecko musi od rodzica usłyszeć NIE WOLNO gdy robi coś, co drugiemu zadaje ból, w jakiś sposób krzywdzi; i wiem, że dzieciaki są jeszcze małe i może do 5 dotrą rzeczowe argumenty, a kolejnym 5 trzeba w kółko powtarzać to samo, ale uważam, że te najprostsze reguły, tj. wyraźne nazwanie dobra i zła, jest dość ewidentne... a sorki - dzieciak
z siłą walący w zabawkę, którą bawi się inne dziecko - powinien natychmiast usłyszeć, że ma przestać; podziwiam Cię
forever za zimną krew - podejrzewam, że ja bym po prostu do niego podeszła i kazała przestać, skoro ani rodzice, ani wychowawczynie nie reagują;
trasiu i jak dziś Marysia?