czy którejś z was udało się zebrać dziecku mocz do badania?? Szlag jasny mnie trafi, od wczoraj próbujemy i dupa!!!! Marysia bez pieluchy w domu więc pokój z dywanem zamknięty - histeria, bo ona tam chce. Ja łażę za nią non stop z pojemnikiem który ona chce do reki = histeria. Jak po dwóch godzinach wreszcie zaczyna sikać to ja nie zdążę złapać ani kropli. A przepraszam, dziś złapałam 2 krople. A Marysia po kadym wysikaniu się na ziemię wpada w MEGA histerię, chyba się tego boi. Jak coś rozleje z kubka to jest to samo. Ja w każdym razie się poddaję, więcej stresu z tego wyszło niż pożytku a mała przez to wszystko od rana jęczy nie do wytrzymania. I nie chce zasnąć. Gorączka chyba już spadła, rano było jeszcze 38 ale teraz jest już w normie i mam nadzieję, że tak zostanie.
andariel ja mam termometr ThermoFlash ale musiałabym sprawdzić jaki model. nie chcę teraz do nich wchodzić,bo Marcin usypia Marysię która wyje od godziny. Ten termometr byl drogi, dostaliśmy go w prezencie.
oj wiele dzieci tutaj miało taką wysoką gorączkę przy zabkowaniu własnie.
A jak Leo? A, już doczytałam
martadelka tak, Marysi idzie ostatnia czwórka. Trzy pierwsze przeszły z marudzeniem ale bez gorączki. teraz mam dość.
forever no to trudny egzemplarz wam się trafił w grupie, może da się jakoś ujarzmić w żłobku.
Co do zbierania siusków to picie było non stop, nocnik też ale wysiedziała w nim 10 min przy czytaniu książeczek ( w środku pojemnik na mocz) i potem nie chciała sieddzieć, nogi w wodzie były - nie sikała, nie chciałam jej dłuzej trzymać bo przecież ma gorączkę, jeszcze by się wyziębiła całkiem.
Silva dziekuję, w nocy ok 39, po lekach 38 no i wiercenie się na maksa.
Ja też swojego czasu poddałam się jesli chodzi o zabawianie przy jedzeniu. Był czas, że Marysia prawie nic nie jadła i wtedy to nas naprawdę ratowało, bo chudła w oczach. jakiś czas temu udało nam się całkowicie zamienić zabawianie na samodzielne jedzenie. ja ją karmię a Marysia ma swoją łyżeczkę i sama nią zajada. Zabawa polega jedynie na wymianie łyżeczek od czasu do czasu
madzioolka jak to bez wody tak długo???
kati raczej ząbki, bo przebadana z kazdej strony, trzydniówkę przechodziła, je nieźle ale nie może być za ciepłe i wszystko cały czas gryzie, jak złapie moją rękę to z taką siłą pcha do buzi, że nie ptorafię się uwolnić.
Zołza ściskam mocno, początek jest najcięższy ale co tu duzo pisać, trzeba się wziąć w garść bo neistety większość złych emocji u dzieci wynika z tych złych emocji u rodzica. Sama wiesz... strasznie trudne to wszystko.
Co do pożegnań mysle, że u kazdego sprawdzi się co innego. Marysia od początku zostawała na kilka godzin z tatą, babcią czy ciocią kiedy wychodziłam do pracy, a zę była wtedy malutka nie rozumiała że dzieje się "coś złego". Tak samo dobrze spała przy tatusiu co przy mnie, a jednak nauczyła się w ten sposób, że mamy często w domu nie ma. I nigdy nie było żadnej histerii z tego powodu. Przyszedł moment, w którym zrozumiała, że pożegnanie to moje wyjście namacalnie - i wtedy zaczęła płakać. A ja uważam, że lepiej dziecko zostawić w dobrym nastroju bez niepotrzebnego dodawania sobie problemów. Marysia zawsze wie wcześniej, że wychodzę, rpzecież mówimy sobie o wszystkim

) Rano opowiadam jej cały dzień, wie kiedy tata wraca z pracy, wie kiedy mama wychodzi i kiedy wraca. I naprawdę wie, że jak się wykapie to wróci mama, bo Marcin mi opowiada, że już w wannie zaczyna mówić "mama" i po kapieli podchodzi pod drzwi

Zatem ja jej oszczędzam trudnego pożegnania, bo nie widzę w nim sensu. Tyle z mojej strony
Ironia ale wyjścia nie ma... znam wiele opowieści o tym, że dizecko płakało przy odwożeniu do żłobka codziennie a jak tylko rodzice zniknęłi mu z oczu to doskonale się bawiło. To oczywiste, że nie chce opuszczać mamusi i daje o tym znać. Dacie radę!
mamaMatiego jeśli to nie ząbki to ja nie wiem co... infekcja układu moczowego? na samą mysl o tym, że mam znowu łapać siuski jest mi niedobrze.
Aestima o fatycznie, ja też się nie żegnam jak wychodzę! Mowie w pokoju wczesniej, że mama zaraz pójdzie do pracy ale jak wychodzę to nie pozwalam, żeby Marysia widziała moment wyjścia, bo wtedy zawsze ryk. A tak to jest wszystko ok.
U nas też szmer, nie martwcie się na zapas. Teraz bardzo wiele dzieci to ma.
Asinka wow, zdałaś prawko i już je masz?? Suepr! W takim razie spotkania powinny być częstsze!
mrsmoon kochana ale ty nie zostawiasz dziecka w żłobku żeby siedzieć w domu i pachnieć tylko wracasz do pracy!!! jaki wybór? Źle to interpretujesz. Ja bym wróciła do pracy nawet gdbyśmy nie mieli finansowych problemów, bo kocham moja pracę i chcę sie rozwijać. I co, też jestem złą matką? Marysia od początku przebywała sama z tatą, babcią, ciocią kiedy ja wychjodziłam do pracy. I teraz nie ma żadnego problemu żeby z kimś zostawała. Spróbuj sobie wyobrazić wasze rozstanie w wieku trzech lat kiedy to nagle miałaby pójść do przedszkola... ja należę do tych "wyrodnych", ktore nie uważają żłobka za coś złego. Nie poddawaj się teraz, początek jest ZAWSZE trudny i Maja z pewnością nie jest wyjątkiem w swoim zachowaniu. Jedni rodzice to przetrwają, inni nie. Ty przetrwasz!
Kurcze, my też musimy iść do ortopedy. mam wrażenie, że Marysia w trakcie chodzenia daje prawą stopę lekko w prawo. Swoją drogą i ja i moja mama mamy tak samo....
Sprawdziłam ten termometr: ThermoFlash LX-26