dzień dobry, Kobietki!
kati - polecam kredki ołówkowe 1+ Crayola, non-toxic, takie grubsze trochę; są dość bezpieczne i bardzo wydajne - mało się ścierają;
kaszki Leo dostaje już teraz wyłącznie Holle - dodaję dość sporo do mm, żeby była dość gęsta (ale że pije z butli, to nie może być zbyt gęsta); inne jak dla mnie za słodkie;
Aestima ale super - na 8 do pracy i wychodzić o 7:50

boziu, toż to luksus! chyba nigdy tak nie miałam; najkrótszy czas dotarcia pieszo do pracy to ok. 20 min. Ale jestem dobrej myśli co do pracy w P-wie, może i ja będę tak za jakis czas wychodzić do pracy

no a co do Miesiowej małpki to aż mnie serducho ścisnęło - współczuję; grunt, że dało sie odwrócić jego uwagę!
Aestima a jak Ci w ogóle w pracy? zadowolona? fajnych masz tam ludzi?
Zołza a co mówią panie w żłobku? uspokajają? bo niektóre dzieci nie są emocjonalnie gotowe na żłobek czy przedszkole i jeśli to faktycznie jest problem, a nie przejściowe kłopoty w adaptacji, to te panie chyba powinny zwrócić na to uwagę bo jednak mają porównanie? aczkolwiek jestem przekonana, że w Waszym przypadku to przejściowe

ściskam Cię na odległość!!! nosek do góry!!!
moon - współczuję Ci bardzo; ja bym pewnie każde inne zachowanie dziecka niż dotychczas, odczytywała jako niepokojący znak, że dziecko strasznie przeżywa zmianę; więc rozumiem w 100%; moja koleżanka tez opowiadała, jak posłała swoją córcię (niewiele ponad roczną) do klubu maluszka i jak jej ta córa nocami płakała; i ta kolezanka tez od razu wyła, bo była przekonana, że to przez rozłąkę; kurcze, no nie jest to łatwe; a zwłaszcza jak się ma jednak inne wyjście - tak jak Ty właśnie; bo wtedy człowiek może zacząć myśleć, że to jakiś egoistyczny wybór czy coś w stylu; ale
moon - powtarzaj sobie, że przecież oddajesz Maję do miejsca przyjaznego dzieciom, że są tam inne małe ludki, opiekuńcze panie itd. A jak faktycznie intuicja będzie Ci podpowiadać, że Maja ewidentnie nie jest gotowa akurat w tym momencie na żłobek, to rozważ na serio inne opcje... ale staraj się nie myśleć tylko negatywnymi kategoriami;
czytałam, że Klub Malucha to jakby niepełny żłobek, tj. nie spełnia jakichśtam rygorystycznych wymogów i to blokuje mu stanie się żłobkiem; jeśli pójdę do pracy to Leo i Nina właśnie do Klubu Malucha trafią (do osobnych grup wiekowych oczywiście). A ten "nasz" Klub nie jest żłobkiem choćby dlatego, ze mieści się na 3 piętrze budynku - strome schody (przepisy BHP- ewakuacja w razie np. pożaru utrudniona). Tylko mnie najbardziej w tym Klubie Malucha martwi menu - strasznie dużo mleka krowiego, do tego jakies szynkowe (nie szynki) na kanapkach, zupki typu "wiosenna" (czyli wszystko można tam władować) itp. A moje dzieciaki są dobrze karmione - gotuję sama, wartościowe rzeczy daję, ograniczam sztuczności. No ale kurde, nigdy nie ma tak, że ma się wszystko - zazwyczaj jest to kwestia priorytetów, oceny i wyboru mniejszego zła";
I znów się kurde rozpisałam i zapomniałam co miałam odpisać:/