hejka!
u nas nocka w miarę, tzn. Leo znów z nami, ale tym razem już od samego początku, bo pozwoliliśmy mu usnąć na godzinę o 19 i... potem o 23 jaśnie panicz ćwierkał niczym ptaszyna o poranku

więc za fraki i do nas, no i jakoś usnęliśmy wszyscy;
gluty już prawie żadne, on to prędko przechodzi wszelkie drobne infekcje; w ogóle powiem Wam, że mimo, że nie mogę narzekać na zdrowie Ninki, bo w porównaniu z rówieśnikami bardzo rzadko coś jej dolega, to Leo jest zdrowszy - tj. nawet nie zawsze złapie katar od siostry, a jak już złapie, to zazwyczaj nawet nie gorączkuje, tylko właśnie sobie poglutuje parę dni i po sprawie; aż się nasuwają myśli czy to naprawdę nie przez to, że nie był szczepiony wszystkimi zalecanymi szczepionkami we wczesnym dzieciństwie; mam cichą nadzieję, że zachowają odporność na czasy żłobkowo-przedszkolne...
M. z dziećmi na spacerze, a ja zaraz mykam pod prysznic (dziś M. miał poranny dyżur, to sobie pospałam:-))
Silva jestem pod absolutnym wrażeniem tego miejsca, zwł. menu - jak widać można, jeśli się chce, dba, troszczy... szkoda, że nie jest tak wszędzie, bardzo szkoda.