reklama

Czerwiec 2011

marta u mnie to od zawsze sie cos takiego śniło...ciotka ktorej nie lubiłam dosc mocno mnie straszyła :( nie bede rozwijac zebyscie nie padli na zawał ale nawet ja pietrałam :szok:
babcia od dnia kiedy umarła śniła mi się i uspokajała, sni sie przy kazdej waznej uroczystosci np przy slubie snila mi sie i skladala zyczenia :-D
dziadek ktory w kweitniu umarł - kazał mamie przekazac ze jest u niego ok i zeby sie pozbierała

a z nieznajomych to miałam taka sytuacje ze robilismy zdjecia na cmentarzu i zdjecia nagrobkowe zrobiłam jednej babce zdjecie bo było strasznie okropne...pol twarzy normalne a pol tak skorodowane ze wygladało jak czaszka... przysnila mi sie w nocy wkurzona i kazała usunac zdjecia - nie było wyjscia usunełam :dry: i zapalilam jej znicza w ramach przeprosin

a tu w krakowie snił mi się chłopiec z XIX wieku ktory umarł na zapalenie płuc i oprowadzał mnie po swoim dworku, opowiadał o sobie o rodzinie i mamie... co smieszniejsze rano jak sie obudziłam sprawdzilam wszystko co mi powiedział, gdzie ten dworek, jak do niego dojechac i jest cos takiego w modlniczce

o tutaj popatrzcie : - Biuro Organizacji Imprez Uniwersytetu Jagiello
 
reklama
trasia jeszcze ci przeziebienia brakowalo do tego wszystkiego, matko kochana:szok:

na temat usypiania norberta w dzien moge napisac tyle, ze jest tragedia, nie ma czegos takiego od ponad miesiaca ze dziecko sie kladzie, wycisza i usypia, albo jest histeria i pada ze zeczenia placzem, albo usypia na spacerze- dla mnie jedyny ratunek a ostatnio niani pada wlasnie ok 14 juz sam po prostu ze zmeczenia a wiadomo im pozniej usnie tym pozniej mi szaleje szkoda gadac

mama m to nie jest tak ze mi sie wszytso na lepsze pozmienialo, ale troche mi sie w glowie zaczyna ukladac wiele rzeczy a smialo moge powiedziec ze teraz zwala mi sie cala masa dziwnych sytuacji z dziwnymi ludzmi, chyba to jest po to zeby w koncu zmadrzec, sama nie wiem tak sobie to tlumacze bo bym inaczej zwariowala, a norbert mnie po prostu wykancza, nie mge nic zrobic, skacze po mnie, rzuca sie na laptopa i wymysla inne cyrki a ja musze kuzwaaa lekjce naszykowac na dzis :cool:

trasia ironia ale ja jestem bardzooo ciekawa tych historii, ja mysle ze moja siostra ma podobnie ironia jak ty ja natomiast jestem nieasowicie wyczulona i wrazliwa na pewne rzeczy, na energie dlatego chyba na razie nie czuje obecnosci duchow/istot bo bym na zawal umarla jakby mi sie cos takiego zaczelo przytrafiac
 
Ostatnia edycja:
ironia ja po pierwszym takim śnie chyba bym się bała potem spać zeby znowu kolejny sen mi sie taki nie śnił...

marta no ja rozumiem ze nagle wszystko nie moze sie pozmieniac tak nagle, ale czasem po takim spotkaniu czy wydarzeniu w życiu inaczej zaczyna sie myslec i samo to troche zmienia podejscie i nastawienie

traschka tulam :* i zebys szybko sie wykurowała
tak nagle cie cos złapało?
kurcze wszystko na raz u ciebie...
 
ja pierdziu, ironia, ale mnie historią z tym chłopcem nastraszyłaś!!! od razu mi się szpital Dziekanowski przypomniał - tam taka historia, tyle istnień dziecięcych przestało istnieć... oddziałowa mi opowiadał jak ta energia tam krąży, że ona słyszy czasem w nocy głosy tych dzieci - nad patologią była kiedyś onkologia dziecięca; pietra mam na samą myśl...

marta - mi się trochę właśnie porozjaśniało odkąd coaching mnie wkręcił (głównie coaching Tao oraz self coaching); strasznie bym chciała podjąć studia w tym kierunku, ale mimo że dziedzina w powijakach w PL to ceny już okropnie wywindowane, więc odpada);

a śniło Wam się kiedyś miejsce, kilka razy w różnych odstępach czasu i czułyście, że je dobrze znacie itp., choć tak nigdy wcześniej nie byłyście? mi tak się śniło wiele lat temu - ta sama polana, ten sam zagajnik, tory kolejowe nieopodal... zawsze jak tam byłam (we śnie), czułam się jak u siebie;
ale też śniły mi się czasem straszne rzeczy typu wojna czy koniec świata; a parę dni przed drugim porodem przecież śniło mi się, że dostaję zastrzyk i poddają mnie eutanazji (na siłę) - że ginie dzieciątko w moim brzuchu (bo we śnie też byłam w ciąży z Leo), że nie pożegnałam się z Ninką, z mężem, z mamą, siostrą; a kilka dni później to samo czułam w karetce jak nas do szpitala wieźli, bo Leo się rodził; masakra i nigdy tego uczucia strachu nie zapomnę, nigdy!

aż mi się dziwnie jakoś zrobiło na te wspominki...
idę szykować nas na spacer, bo mimo zimnicy piękne słońce i wypadałoby się dogrzać ile się da!
bywajcie:-)

ps. trasiu a Tobie zdrówka życzę i morza cierpliwości do nieszczęsnego sierściucha, który nieświadom swego losu perfidnie Cię prowokuje:)
 
ale jaja czyli jednak wiele osob ma jakies dziwne sny i sytuacje w swoim zyciu:happy2: szkoda generalnie ze o wielu rzeczach sie nie mowi, a jak sie mowi to wiele osob patrzy jak na wariatow....no i ta reinkarnacja tez mnie zaciekawila
 
Witam!!
My poranek zaczęliśmy od wizyty u lekarza, z Tymkiem. W domu mamy wirusówkę :-( Sz. i Tymka dopadła gorączka bostońska :-( Jeszcze mnie tylko nie dopadło... Powiedziała lekarka, że jakbym była w I trymestrze, to mogłoby być nieciekawie... Masakra :dry: Także znowu siedzimy w domu :-(
 
Hej

Ale tematy dziewczyny...

Zajrzałam tu znowu po kilku dniach nieobecności i muszę Wam powiedzieć ,że ja też należę do tego grona wierzących w życie po życiu czy siły nadprzyrodzone.Sama w swoim życiu również przeżyłam kilka trudnych do wyjaśnienia sytuacji.

trasiu współczuję relacji z kotem.Ja bym go na Twoim miejscu oddała nawet do schroniska bo nie zmienisz go a dojdzie drugie dziecko i będzie jeszcze gorzej!!Co do historii grozy chętnie posłucham!!Opowiadaj:)

marta kurcze historia z dziećmi i szafą niczym z horroru.Może faktycznie dzieci coś wyczuwają z tego miejsca?

ironia a Twoje sny to jakaś masakra jak z horroru!!brrrr

Kurcze dziewczyny a ja z kolei mam jakaś obsesję i boję się panicznie śmierci!!Po urodzeniu Igora nabawiłam się nerwicy lękowej z której jakoś z czasem wyszłam ale było ciężko.Chodziłam na terapie grupowe i tam w po spotkaniach z problemami innych otworzyły mi się oczy ,że ja właściwie sama stwarzam sobie problemy i muszę po prostu cieszyć się z życia i życ chwilą.Ale teraz po porodzie znowu mi się jakieś dziwne akcje dzieją ,że np boję się ,śmierci swojej czy bliskich.Właściwie ja do śmierci cioci nie przeżywałam nigdy tematyki śmierci jakoś specjalnie.Moja ciocia zmarła w styczniu w 2008 a już w kwietniu 2009 zmarł mój kochany tatuś(śmiercią nagłą)Przeżywam to do dziś i obawiam się ,że nigdy się z tym nie oswoję bo nie dano nam się z nim pożegnać.Tato zmarł w domu na krześle w kuchni.Miał zator.

Uciekam na chwilę bo Gracka truje mi...jk zaśnie to wpadnę jeszcze:*
 
katamisz to straszne co piszesz :( Tulam cie mocno !


ja byłam bardzo zwiazana z babcią, a po jej smierci jeszcze bardziej :tak: z takich smiesznych rzeczy cmentarnych to moge wam powiedziec jak babcia mi prezent zostawiła na swieto zmarłych :-D:-D


ze moja babcia to wielka jajcara była to po jej smierci starałam sie nie płakac za bardzo bo by tego nie chciała...pojechałam mieiac po jej smeirci do dziadka i ciotki ktora sie nim opiekowała...dziwnie tak czuc obecnosc kogos kogo nie ma..zwłaszcza w nocy... pół nocy oka nie zmrużyłam bo czułam ze stoi za mną..i dygotałam potem poprosilam zeby mnie nie straszyłą bo sie boje..i jakos lęk mi przeszedł...
na drugi dzien poklocilam sie z ciotką ktora strasznie się rządziła i chciala babci rzeczy wynosić :dry: uciekłam z domu a na odchodne rzuciłam jej ze popamięta mnie w nocy kiedy babcia do niej przyjdzie :-D:-D kobieta 2 noce nie spała bo cos na strychu sie tukło (pewnie koty) :happy2::happy2:


2 lata po smierci idziemy na cmentarz i ja mowie ze my zawsze cos przynosimy babci na cmentarz a ona nie bardzo oddaje :-D sprzatam kwiatki a ty na ziemi leży 5 ślicznych szklanych fioleotwych kulek :szok::szok: normalnie padłam ze śmiechu :-D oczywiscie zabrałam i leżą koło ołtarzyka dla babci :-D:-D i teraz co roku tata sie smieje co mi babcia zostawi :-D
ja mam dla niej świeczke w kształcie duszka z wielką uśmiechniętą dynią :-p



a co do straszenia przez zmarłcyh:

ciotka, niezbyt dobra osoba, dziwna - nikt jej nie załował - stara była to umarła i wyobrazcie sobie... w snie :

wstaje z lozka idę do drzwi chce chwycic klamkę i widze tylko klamkę moją reke i znikąd zgniłą dłoń ktora mnie chwyta :szok: obudzilam sie pomodlilam,,,kilka tygodni pozniej :
snię że idę do lustra przegladam się wszystko ok,,, potem znów chce zobaczyc makijaz a tam nie moja twarzy tylko jej twarz z ziemią, odpadająca skórą i robakami :no::szok:

jak sie obudzilam tak ja sklełam powiedziałam zeby spierd..ała..ze babcai sie nią zajmie i ode mnie nie ma co liczyc na modlitwe...:confused2: od tej pory spokoj...


andariel - pamietam twoje opowiesci o szpitalu...to okropne :( ja jestem pewna ze te aniołki gdzies tam kraza.. :-(:-( no ale nic trzeba sie cieszyc ze u nas jest jak jest i sie pomodlic za nie :(



asinka - co to za gorączka... bostońska herbatka :)
 
reklama
ASINKA WSPOLCZUJE MY TE CHOROBE PRZECHODZILISMY W WAKACJE, dzieciaki i krystian przeszli bardzo ciezko ja tylko mialam chore gardlo
no ironia to niezle jaja z ta babcia
katamisz kochana tulam mocno, snilas mi sie jakies dwa tygodnie teu i bylas taka smutna jakas, serio mowie

mi nieasowicie wiele wyjasnila ksiazka "radykalne wybaczenie" tappinga, roznwiez w spojrzeniu na wlasne dzieci ale o tym juz innym razem

temat sie rozwija widze ja niestety chyba juz znikam, musze sie ogarnac przed praca a juz jestem mlodym zmeczona
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry