hej kobitki
ja wściekła i żałuję że prosilismy teściów o parę godzin opieki nad Emi dzisiaj

M z rana zabrał ich na cmentarz, po czym w drodze powrotnej mieli wpaść do nas, po Emi i zabrac ja do siebie, M musi jechać do pracy a ja miałam spotkać się z koleżankami, nie dało się na inną godzinę a wieki się z nimi nie widziłam więc stwierdziłam, że 2-3godz może być u dziadków (M do 14 musi być w robocie). Przyjechali do nas z cmentarza, ubieram Emi a teściowa do mnie, że muszę spędzać z Emilką więcej czasu, bo ona niedługi zapomni mamę...

zabuzowało we mnie, poczułam sie jak zła mama, która idzie z koleżankami na ploty a nie chce się z dzieckiem siedzieć w domu (ja im nie mówiłam, że to spotkanie tylko że muszę wyjśc, ale M chyba im powiedział...), czuję się fatalnie... Po czym powiedziała, że ona i tak się cieszy, że Emi jedzie do nich bo jej tam dobrze - albo ja się już czegoś doszukuje, ale co najmniej zabrzmiało to tak, jakby u nas było odwrotnie... Chcą mieć z Emi maksymalny kontakt a kiedy im to umozliwiamy (choć moje spotkanie nie było po to organizowane, żeby oni mogli byc z Emi!!!), to ona mi dowala takim tekstem... Podsumowując: dupa, dupa, dupa...
trasiu kochanazdrówka życzę!!! uważaj na siebie, przesyłam uściski
asinka a jakTwoi chłopcy się miewają?
mamoM Ty tez trzymaj się cieplutko, wiem, że pewnie Ci smutno, bo Mąż miał wrócić na wekend i jeszcze pogoda...