ironia
Mamusia Benia
niech ten rok sie juz skonczy 

zupełnie nie wiem jak pomoc Madzi:-( z nikim nie chce rozmawiac tylko płacze:-
-( co za h.ujowizna od stycznia do grudnia cos
najpierw moja babcia w szpitalu, potem mama, tesciowa i dziadek ktory zmarł w kwietniu...pozniej slub madzi taki zdupczony bo nikt nie chce swietowac jak dziadek dopiero co umarł, a od wrzesnia to juz tylko choroby i jeszcze to poronienie!!!

mam serdecznie dość wszystkiego i do konca roku siedze w domu
a to tak na milszy akcent :






zupełnie nie wiem jak pomoc Madzi:-( z nikim nie chce rozmawiac tylko płacze:-
najpierw moja babcia w szpitalu, potem mama, tesciowa i dziadek ktory zmarł w kwietniu...pozniej slub madzi taki zdupczony bo nikt nie chce swietowac jak dziadek dopiero co umarł, a od wrzesnia to juz tylko choroby i jeszcze to poronienie!!!


mam serdecznie dość wszystkiego i do konca roku siedze w domu

a to tak na milszy akcent :




:-)
ale w cuda i przesądy nie wierze :-)
ja bym się psychicznie wykończyła a co dopiero to dziecko moje!
;-):-) no to faktycznie Mati obłowił się w prezent
my w Wigilię u teściów, drugi dzień u moich rodziców, trzeci dzień - sami we trójkę - powiedziałam, że nigdzie nie jadę
Święta to zawsze problem wizyt....
Dobrze, że temperatura spadła - lekarz mi przez telefon mówił, że jakiś wirus krąży. Skrzat marudny - moja Mama jęczy, jojczy, narzeka że Krysia źle wygląda, nie ma apetytu - nienawidzę tego