reklama

Czerwiec 2011

Kasia, Madzioolka - odnośnie wypadków - moja chrześnica w ten pt.została poparzona wrzątkiem właśnie. Jej mama nalewała wrzątek do szklanego dzbanka (z grubego szkła, takiego odpowiedniego do wrzątku), jak zwykle chciała zaparzyć herbatę do kolacji i ten dzbanek pękł:no:a raczej: rozpękł się jakby wybuchł; mała stała przy blacie i poparzyło jej ramiona, dłonie, klatkę piersiową i nogę:no:2 stopnia, 25% ciała; właśnie dziś byłam je odwiedzić w szpitalu. Masakra. Dobrze, że działają silne leki przeciwbólowe.
 
reklama
MamoM a nie mogą Ciebie też przerzucić do nowej firmy?? albo zatrudnić jak już skończy Ci się wychowawczy??

Kati, Ironia podziwiam Was za wytrwałość w ćwiczeniach, ja jestem w tym beznadziejna :no: dostałam nawet z pracy kartę FitProfit (darmowe nieograniczone wejścia do klubów sportowych i innych ośrodków sportu i rekreacji) i tez się zebrać nie mogę ;/

Kati dzięki że pytasz :* mam czuje się całkiem dobrze, odstawili Jej sporą ilośc leków, w tym końskie dawki sterydów po których przytyła 15 kg i o wiele lepiej się czuje. Codziennie ojciec wozi Ją na rehabilitację, w domu tez ćwiczy, przychodzi masażystka i są postępy także jesteśmy dobrej myśli :)
A bob - realizacja w toku :-p:-D
 
Madzioolka fajnie, że spełniasz wymagania :) no i że u mamy tak dobrze idzie! co do wypadków to chyba po prostu trzeba jakoś to przetrwać... myślę, że część takich sytuacji jest po prostu nieunikniona :/

mamoM ehhh, przynajmniej się z tą pracą ostatecznie wyjaśniło, głowa do góry coś się znajdzie w odpowiednim czasie... nie ma co się tu dołować, bo nijak nie masz wpływu na sytuację!

kati fajnie, że tak dobrze Ci idzie! ja z systematycznością nie mam nic wspólnego... muszę sobie jakiś system motywacyjny wymyślić w stylu 1cm mniej w pasie-1 książeczka do kupienia!
anemia do kawy ma tyle, że ja po prostu pomimo tego, że śpię około 7h (jak zawsze) to nieprzytomna zupełnie snuję się całymi dniami, gdyby nie kawa to bym pewnie nie mogła w ogóle ustać na nogach...

andariel strasznie mi przykro, biedna malutka... i w sumie z niczyjej winy takie nieszczęście... mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie... jaki jest plan? tzn przy takich oparzeniach co się robi? niestety takich sytuacji jest mnóstwo, jak z Kubą leżeliśmy na chirurgi to poparzonych maluchów było strasznie dużo, zakumplowałam się z taką mamą niespełna wtedy dwulatka, poparzył się kawą i czekał na przeszczep skóry na rączce...
 
Kasia najgorzej jest właśnie na klatce piers.bo już jest martwica; teraz albo te martwe tkanki same "odpadną" albo trzeba będzie je mechanicznie usuwać i wtedy już konieczny przeszczep.
 
Boże, biedna malutka :-( w jakim jest wieku? kurcze, mam nadzieję, że będzie dobrze, tzn dobrze będzie na pewno, byle jak najszybciej i jak najmniej bólu... a kiedy będzie wiadomo czy konieczny jest przeszczep?
 
Andariel, dobrze, ze tylko tak się skończyło. Szkoda dzieciątka, bo oparzenie to bardzo przykra i bolesna sprawa, ale w mojej rodzinie od oparzenia dziecko zmarło. Moja kuzynka miała 2,5 roku jak wdrapała się na otwarte drzwiczki piekarnika i strąciła na siebie garnek gotującej się zupy. To były czasy, kiedy bramek do kuchni nie było jeszcze na rynku a krzesłami jak się zastawiało kuchenkę, to dziecko wchodziło na nie i też o wypadek nietrudno. Mam jednak nadzieję, że malutka szybko dojdzie do siebie.
 
Kasiawilde - pomalutku.... Dziś do żłobka. Po południu korzystając ze słońca spacer z Tatą - śmiesznie było bo z jednej strony rękawiczki przeszkadzają a z drugiej zimno w dłonie. :-p
Agabre - to straszne co napisałaś... :szok: Na mężu mojej koleżanki zapaliło się ubranie - byłam tego świadkiem :shocked2:
A ja podirytowana koleżanką z którą byłyśmy umówione na jutro - 1,5 tyg przeszło temu - z maila wynika, że właśnie/już dziś zajrzała do kalendarza i jej nie pasuje.... :wściekła/y: Wogóle niezaglądanie do kalendarza i nie zapisywanie terminów to jakaś plaga ostatnio wręcz, koleżanka chce się spotkać, umawiamy się na dziś kilka dni temu, pisze wczoraj, że dostała właśnie smsa, że ma dentystę. A ja znowu odmiam komu innemu.
Zasmucona - a wręcz nawet zdezorientowana - opowieścią innej - jej młodsza 11 letnia córka najprawdopodobnie ma anoreksję i wyląduje w szpitalu, i wcale to nie znaczy, że się popełniło błąd wychowawczy....
 
Ostatnia edycja:
wstawawać śpiochy!!! ja miałam pobudkę o 4.30, Emi stwierdziła, że trzeba odsłonić żaluzje i zapalić światełko:shocked2: no i capnęła Yeti i czytałyśmy:sorry2:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry