hej hej... ja jak zwykle w wielkim niedoczasie. Coś dzisiaj wcześnie dzieci zasnęły więc mam gratisową chwilkę na BB.
I z góry przepraszam jak zwykle - nic nie doczytałam i będzie tylko o sobie.
U nas jakos leci. Są dni cudowne i dni masakryczne. Jak Marysia ma kiepski humor od rana to juz wiem, że dzień będzie tragiczny. Dziś wstała o 6 (ostatnio rzadko już wstaje o 5, zwykle ok 6) i zaczęło się od hosterii, że ona chce TERAZ NATYCHMIAST umyć ręce. Przy czym mycie rąk to tylko wymówka, bo chodzi o to żeby przy okazji umyc mamusi całą łazienkę. Na widok babci histeria i krzyli "mama, mama" i tak do wieczora. Padam na pyszczek.
No i lekko się zaziębiła, może przy "myciu rączek"? Ma katar i przez to spi fatalnie, dziś w nocy biegałam do niej co 20 minut( na widok taty wielkie "NIE NIE NIE mama mama"). W dzień też prawie nie śpi, bo nie może oddychać przez ten katar.
Za to Szymuś zasypia słodko ok 20-21 i śpi do rana z jedną pobudką ok 2 na jedzonko

Słodki jest strasznie, usmiecha się już pięknie, coraz lepiej się rozumiemy. Jest spokojniutki tylko nie lubi się ubierać, a przesikujecałe ubranko kilka razy dziennie więc trochę go muszę pomęczyć. Obawiam się, że czeka nas przeprawa przez skazę bialkową, bo od kilku dni ma lekko zaczerwnienione policzki, które zaczynają się świecić. Przeraża mnie to strasznie, bo moja dieta oznacza podwójne gotowanie - dla mnie i Marysi. A to zdecywanie nie o ogarnięcia jak dla mnie. naprawdę ledwo daję radę z jednym obiadem

A przecież Marysia powinna jeść normalne pełnowiartościowe obiady a nie takie bezbiałkowe ściemki.
No ale póki iagnoza niepotwierdzona zrobiłyśmy dziś z Marysią pyszną szarlotkę, własnie zajadam

Martwi mnie bardzo to, że brakuje mi mleka. Szymuś to straszny głodomor, w ciągu dnia je nawet co godzinę, zawsze z obu piersi! Wieczorem nie mam juz prawie w ogóle pokarmu i on krzyczy z głodu. Juz dwa razy musiałam mu podać mm, strasznie mi z tym źle

Przy Marysi miałam podobnie wiecorami, znacznie mniej pokarmu niż w ciągu dnia. Ale przy jednym dziecku miałam czas na siedzenie z laktatorem, miałam zapasy w zamrazalniku i zawsze troszkę mojego pokarmu w lodówce więc dojadała z butli moje mleczko. Coś ze mną nie tak, że nie potrafię swojego dziecka wykarmić? A może mogę coś zrobić o czym nie wiem, żeby tego mleka wieczorem było więcej?
Bardzo mi was brakuje. Powoli czuję się zmęczona tą domową rutyną. Codziennie rano spacerek, radzę już sobie sama całkiem niexle z dwójką. Ale przez to, że Szymek ciągle chce jeść nie mogę go nawet na moment zostawić, wyjśc gdzieś sama. Szymek skończył 6 tygodni a ja nie wyszłam bez niego jeszcze nawet na chwilkę. I Marysia, która ciągl na mnie wisi, bo bardzo potrzebuje mojej bliskości i utwierdzenia w przekonaniu, że wciąż jestem jej mamą, nie tylko mamą Szymka. Czasem brakuje mi cierpliwości

pozdrawiam was cieplutko!