reklama

Czerwiec 2011

Jestem w szpitalu, w sumie to nie wiem co napisac... Juz calkiem po wszystkim teraz mam kroplowki zeby wszystko sie samo oczyscilo abym uniknela lyzeczkowania, to slowo przyprawia mnie o dreszcze, ale na szczescie jest na to spora szansa. Niestety musze zostac do poniedzialku i martwie sie przez to o maje bo tak nagle zniknelam i tyle dni mnie nie bedzie.
Dziekuje za slowa otuchy :*
 
reklama
trasiu nie wiem co doradzić kochana... Mam nadzieję, że stosunkowo niewiele będzie takich sytuacji, bo widzę jak to Tobie zalega na serduchu... :*
Madzioolka T Jej wytłumaczy, ile zrozumie, tyle zrozumie - a nasze dzieciaczki coraz mądrzejsze, rozumiem Twoje obawy, ale nic na to nie poradzisz, pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Sciskam mocno!!!
 
Wróciłam przed chwilą do domu naładowana pozytywną energią. Poszłam poćwiczyć na skrzypcch, bo od porodu gram tylko na lekcjach z dziećmi:zawstydzona/y: Jak cudownie tak sobie pograć, i to w salce z widokiem na oświetliny ratusz i park. W poniedziałek zaczynam próby do projektu operowego. Grałam z tą ekipą w listopadzie i nieskromnie powiem, że bardzo im się spodobałam. Sam dyrektor opery powiedział, że mają grać ze mną wszystkie projekty i oni czekali na mnie aż będę chciała wrócić do pracy. Wiecie... to się naprawdę prawie nie zdarza. Skrzypków jest mnóstwo, jak ktoś nie może grać bo rodzi to jego strata i bierze się kogoś innego. Dlatego tak mi strasznie miło... ale kawałek niełatwy a ja bez formy. Zatem przyszły tydzień wieczorami pewnie spędzę na ćwiczeniu. Strasznie mi brakowało grania.

madzioolka tulę:*

marta książkę kupiłam dziś w empiku:)

Asinka fajnie, że u was bez wiekszych scen. Tymek z tego co pamiętam dużo bawił się sam znacznie wcześniej więc bedzie mu łatwiej. I tobie też:)
 
Trasiu - bombowo, że czekali na Ciebie! Co za uznanie.
Madzioolka - trzymaj się tam i wracaj po weekendzie. Maja ma opiekę, będzie dobrze.

M.niedawno wrócił.
Strasznie mi się dziś szkoda Ninki zrobiło. Zdziwiłam się ostatnio, że podczas spacerów podpytuje napotkane dziewczynki w zbliżonym do jej wieku czy mieszkają "gdzieś niedaleko". Pomyślałam, że może bardzo chciałaby mieć jakąś koleżankę, taką jak Ania (równolatka) w Pruszkowie i okazuje się, że się nie myliłam. Dziś przy czytaniu przed snem widzę, że jakaś taka zamyślona, smutna, więc pytam czy coś jej w główne siedzi itp., a ona odpowiada, że cyt. "po prostu chciałabym mieć tu jakąś koleżankę Anię, wyjść na dwór i się z nią bawić" - mówiła to ze szklanymi oczami, więc ścisnęło mnie za gardło. Oczywiście zaczęłam jej tłumaczyć, że tuż po wakacjach pozna w przedszkolu wiele nowych koleżanek, ale wiecie jak to jest. Dla niej termin " tuż po wakacjach" niewiele mówi - długo to, krótko... Szkoda mi jej bardzo. Nieraz już mówiła jak tęskni za Anią, ale nie sądziłam, że aż tak. A ostatnio przy śniadaniu, zupełnie spontanicznie, orzekła, że ona już chce wracać do Pruszkowa bo tęskni za Anią. Babcie razem wzięte nie są chyba przeciwwagą.
W ogóle wpadłam w jakiś posępny nastrój. Naczytałam się o schorzeniach skóry (to pod kątem Ninki, bo ma wciąż suche czerwone plamy na nóżkach), zeźliłam się na służbę zdrowia i bezmyślność oraz niefrasobliwość lekarzy i jakoś tak mi się chce rzygnąć na ten świat. Dupa. Sorki za dosłowność.
 
witam weekendowo

Madzioolka T. z Mają napewno dadzą rade i bedzie dobrze, zobaczysz
a ty się trzymaj, ściskam

traschka fajnie czytac ze taką radośc daje ci granie i twoja praca
no i super ze tak cie docenili, takie rzeczy dają wiele siły i radości

andariel
ehhh szkoda Ninki ale ja ostatnio mam to samo (lub podobnie) z Matim, coraz czesciej widze jak bardzo brakuje mu innego dziecka do zabawy i z jakim smutkiem patrzy na starsze dzieci jezdzace tu koło nas na rowerach
wiadomo on nie powie ze chce do dzieci lub cos w tym stylu, ale widze jak bardzo by chciał sie z nimi bawic, a to niestety starsze dzieci 6-7lat i z takim maluchem nie chca siedziec w piaskownicy bo wola ruch i rowery a on znowu za mały zeby za nimi biegac i nie puszcze go na droge (u nas mały ruch samochodów ale zawsze cos jedzie co jakis czas) pod ich opieka bo jak mozna zaufac dziecku w tym wieku ze zaoopiekuje sie 2-latkiem :sorry2:
bardzo mi szkoda Matiśka ze nie ma tu w poblizu jakiegos dziecka jako kompana do zabawy :-(
wprawdzie 2 domy dalej jest maluszek ciut młodszy od Matiego - wczoraj dowiedziałam sie ze ma 1rok i 3miesiace a prawidłowo 1rok (wczesniak jeszcze z problemami powaznymi chyba) - ale jeszcze nie chodzi, tylko na rekach u mamy lub babci, w wózku wcale nie chce jezdzic tylko kawałeczek im jezdzi i potem płacze, wiec nawet wspólny spacer odpada...
no i ogólnie ta jego mama chyba nie szuka towarzystwa innych (wiecej pogadałam z jego babacia) bo jakas taka zamknieta, zagadywałam ze 2 razy ale wyczułam chłód wiec chyba nie ma sensu sie narzucac dalej :baffled:)


milego weekendu :-)
 
Hej!
mamoM - tak, nasze 2- letnie szkraby już b.towarzyskie. Leo ma w domu Ninkę, a na dworze leci do dzieci i najpierw jest faza "obserwacja", a potem "uczestnictwo w zabawie" (Ninka miała dokładnie taką samą strategię, chyba po mamusi;-)). Faktycznie szkoda, że Mati skazany na towarzystwo dorosłych tylko. Co do mamy tego wcześniaka, to może ona ma depresję, może unika kontaktu bo jej dziecko jest na razie w tyle...strasznie mi jej szkoda, w każdym razie.

Dziś jedziemy kupić sandałki dzieciakom. Leo ma jedynie trampki obecnie:sorry2:poprzymierzam te z Lasockiego.
Miłego weekendu, Babeczki!
 
hej

madziolka dużo siły dla ciebie!!!!
trasia jak super czytać takie wieści

andariel ja tez mam posępny nastrój jakiegoś doła po całości mojego życia:-( ale w obliczu tego co spotkała naszą madziolkę nie wypada mi na razie o moich odczuciach pisać

hej mama m

milej soboty
 
Hejka,
Ja tylko na chwilkę bo jadę odwieźć laptop do naprawy.
Temat tabletu upadł bo się okazało, że Tata Młodej się nie wybiera na Jej urodziny, więc taki prezent byłby zamiast....
Pisałam z Madzioolką - na szczęście nie leży na sali z ciężarnymi - widuje je na korytarzu tylko, Jej gin to tam guru, z oddziałową jest po imieniu, Teściowa przyjechała aby też zaznaczyć swą obecność.
Byłam wieczorej na imprezce, wróciłam na piechotę - a wiało i padało - na obcasach na gołe nogi - godzinę mi to zajęło. Miałam ochotę na spacer. :-p Wczoraj dzień z emocjami - główna dyr odchodzi, jest tylko do wtorku, za nią będzie dziewczyna która już była i nas z-cą i którą tamta zmusiła do odejścia, z którą się zresztą widziała wieczorem więc znów będzie normalnie :happy2: - to była pracowa dobra wiadomość, a zła - nie przyjął się przeszczep nerki koleżanki z którą kiedyś pracowałam.... Była długo dializowana, miała też dwa udary.... Miała 47 lat :-(
A i pediatra - maj w domu niestety za wyjątkiem imprezy pod moją opieką, na basen możemy. I..... Młoda waży już ponad 9 kg :szok: - tyle ile córeczka koleżanki z początku października. :-pTe włoskie makarony... Wykończymy zapas pieluch 3 i trzeba będzie myśleć o 4.
Mama MATIEGO - tak myślę, że ta Twoja Sąsiadka jest taka ostrożna z uwagi na niechęć czy niemożność rozmowy o sytuacji swojego Malucha - a prędzej czy później wypadałoby coś powiedzieć.
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry