Madzioolka strasznie mi przykro, do końca wierzyłam, że się uda...

Tulę:*
dziewczyny kochane, która z was czytała ksiazke "jak mówic żeby dzieci nas słuchały...."? Czy znajdę tam pomoc w temacie rodzeńśtwa? Wiele jest takich sytuacji, które mnie smucą i czuję się bezsilna. Nie wiem jak pomóc Marysi to wszystko w miarę spokojnie przeżyc. Np scena z dziś rano: Szymuś zasnął w domu, my zbieramy się z Marysią na balkon. Marysia od rana czeka aż tam pójdziemy, przygotowała konewkę, foremki którymi bawi się wodą, wybrała sobie kapelusz... wychodzimy na balkon i po chwili budzi się Szymuś ze straszliwym rykiem, spał 15 minut. Nie mogę zostawić dwulatki samej na balkonie więc musimy wracac razem do srodka, a ona ledwo zaczela się bawić. Tłumaczę, że zaraz wrocimy ale ona już wpada w rozpacz (nie mylić z histerią). W domu Szymuś okazuje się straszliwie głodny, krzyczy cały czerwony, aż się dławi z placzu. Tuż obok na ziemi leży Marysia i płacze, że zabrałam ją z balkonu. Szybko ją przytulam, ale muszę lecieć zagrzać mleko, w tym czasie oboje krzyczą. Ja nie wytrzymuję i też krzyczę do Marysi żeby się uspokoila. Cała procedura karmienia trochę trwa, Marysia nie chce do mnie przyjść się przytulić tylko leży dalej na ziemi i płacze, bo ja jeszcze na nią nakrzyczałam... a co ona biedna winna

Po nakarmieniu zostawiam Szymusia na macie (nie chce lezec, chce być na rękach więc teraz on płacze) a ja biorę Marysię na kolanka i próbuję wyjaśnić wszystko. ZNów mówimy o uczuciach, powtarzam, że nawet kiedy zdarzy mi się krzyknąć to ją kocham, że kocham ją też wtedy kiedy ona krzyczy. Pytam czy jest zła, bo zabrałam ja z balkonu (tak), czy jest zła na mnie (nie), czy jest zła na Szymusia (TAK!!!)... i tu się poddaję. Jak mam wytlumaczyc dwulatce, że mły dzidziuś ma swoje specjalne prawa? Taka sytuacja rozdrażniłaby każde dziecko, nawet znacznie starsze. Dochodzi do tłumaczenia, że to mały dzidziuś, jej braciszek sratatata itd, ale szczerze mówiąc nawet dla mnie to nie brzmi przekonująco.
Takich sytuacji jest sporo, ona czuje że nie robimy czegoś PRZEZ Szymka. Książka mi pomoże? Albo jakaś inna? ALbo wy macie jakieś pomyusły?
Ja jestem bardzo wrażliwa, wszystko dotyka mnie znacznie bardziej niż powinno i Marysia jest taka sama, dlatego nie chcę jej z tym zostawiać, bo widzę że ona to potem bardzo przeżywa.