traschka
Mama Marysi
ja dziś spedziłam cały dzień poza domem i tak mi było brak moich szkrabów... Za to dzielny tata siedział z nimi sam od 9 rano do 19! I jeszcze zrobił im obiad, pranie i poodkurzał
do tego powiedział, że było fajnie! Oj stara się chłopina bardzo... Marysia przez cały tydzień była grzeczna jak anioł. W ogóle ten tydzień był naprawdę cudowny. Poza oczywistymi ciężkimi chwilami, małymi kryzysami było super z moimi brzdącami. Może już wszystko będzie powoli wychodzić na prostą?
Ja grałam dziś mały koncercik z kwartetem a potem wpadłam na kawkę do kati
Było mi bardzo miło, szkoda że tak krótko! I Mati jest cudowny, strasznie kochany i grzeczny. Ja chcę ZLOT!!!!!
ach, i oznajmiam że kończę karmienie. Mam dość laktatora, Szymuś już nic nie je z piersi. Właśnie piję piwo, może stąd ten dobry nastrój?
)
andariel szkoda Ninki... to trudne dla dzieci i jestemy w zasadzie bezsilni... Niebawem tak jak piszesz - pozna nowe kolezanki, ale ona żyje chwilą teraźniejszą i tęskni. Dobrze, że ma mądrą mamę, która jej pomoże przez to przejść.
Jakie problemy podejrzewasz u Ninki ze skórą?
MamoM oj to rzeczywiście straszna szkoda, że nie ma obok was maluchów do zabawy z Matim. Ja mam wrażenie, że Marysia będzie sobie świetnie radzić w samodzielnej zabawie. Lubi inne dzieci, bawi się z nimi na swój sposób, ale sama też sobie radzi nieźle. Ja zawsze bardzo lubiłam bawić się sama. Całymi dniami rysowałam, słuchałam muzyki, udawałam że jestem księżniczką
Oczywiście miałam duzo kolegów i koleżanek i chętnie się z nimi bawiłam, ale nie przeszkadzało mi to, że czasem bawię się sama. Widać Mati jest z tych towarzyskich. A macie u siebie przedszkole?
marta :* tak to już jest, raz z górki, raz pod górkę. Plus hormony ciążowe... dobry nastrój wróci, oby jak najszybciej!
forever 9 kg! Ciekawe kiedy Szymek tyle będzie ważył
Marysia waży ponad 12kg, ale muszę ja porządnie zmierzyć bo wydaje mi się, że znowu urosła. I ona ma chyba tak jak ja - waży więcej niz na to wygląda. Teraz jest chudzinka, po wyrzuceniu pieluch wszystkie spodnie wiszą jej z tyłka. Włoskie makarony powiadasz...
majqa jak sobie radzicie? Jak dzieci reagują na Adasia? Pomagają? Pewnie jesteś wykończona...
do tego powiedział, że było fajnie! Oj stara się chłopina bardzo... Marysia przez cały tydzień była grzeczna jak anioł. W ogóle ten tydzień był naprawdę cudowny. Poza oczywistymi ciężkimi chwilami, małymi kryzysami było super z moimi brzdącami. Może już wszystko będzie powoli wychodzić na prostą? Ja grałam dziś mały koncercik z kwartetem a potem wpadłam na kawkę do kati
ach, i oznajmiam że kończę karmienie. Mam dość laktatora, Szymuś już nic nie je z piersi. Właśnie piję piwo, może stąd ten dobry nastrój?
andariel szkoda Ninki... to trudne dla dzieci i jestemy w zasadzie bezsilni... Niebawem tak jak piszesz - pozna nowe kolezanki, ale ona żyje chwilą teraźniejszą i tęskni. Dobrze, że ma mądrą mamę, która jej pomoże przez to przejść.
Jakie problemy podejrzewasz u Ninki ze skórą?
MamoM oj to rzeczywiście straszna szkoda, że nie ma obok was maluchów do zabawy z Matim. Ja mam wrażenie, że Marysia będzie sobie świetnie radzić w samodzielnej zabawie. Lubi inne dzieci, bawi się z nimi na swój sposób, ale sama też sobie radzi nieźle. Ja zawsze bardzo lubiłam bawić się sama. Całymi dniami rysowałam, słuchałam muzyki, udawałam że jestem księżniczką
marta :* tak to już jest, raz z górki, raz pod górkę. Plus hormony ciążowe... dobry nastrój wróci, oby jak najszybciej!
forever 9 kg! Ciekawe kiedy Szymek tyle będzie ważył
Marysia waży ponad 12kg, ale muszę ja porządnie zmierzyć bo wydaje mi się, że znowu urosła. I ona ma chyba tak jak ja - waży więcej niz na to wygląda. Teraz jest chudzinka, po wyrzuceniu pieluch wszystkie spodnie wiszą jej z tyłka. Włoskie makarony powiadasz... majqa jak sobie radzicie? Jak dzieci reagują na Adasia? Pomagają? Pewnie jesteś wykończona...
mój zakres obowiązków znów sie zwiekszył oczywiscie nie na pismie i nie na wypłacie... tylko realnie, ostatnio dostałam opiepsz za to że nie byłam w 3 miejscach na raz i cyt."mam sobie lepiej zorganizować czas" no to odpyskowałam dość mocno a na koniec powiedziałam, ze jak bym sobie sama czas organizowała to bym dała radę wszystko ogarnąć (a spatkania umawiał mi szef
) po prostu paranoja... myślałam ze powie mi, ze mam złożyć wypowiedzenie ale nic nie odpowiedział. Stwierdziłam w domu, ze jak tak dalej pójdzie to postaram sie o bobasa i pójde na L4 a potem jak wszystko będzie ok to na najdłuzsze macierzyńskie jakie mozna i tak ok 1,5 roku na bank mnie nie bedzie a te d*upki nich się martwią!
:-)