jaaa... forum odzyło naprawdę :-)
dziś było duuużo lepiej, jakoś bardziej mi się chciało;-)
mamoM, Ironia to normalne, że Mati i Beni tyle mówi. rozumieją wszystko i słyszą - to najważniejsze! Ale wiem, że to frustrujące... tzn wyobrażam sobie, jak bardzo może być. Nic się nie poradzi, trzeba czekać, jakkolwiek denerwująco to brzmi:/
asinka haha, mała szaleje

) bedzie ci biegać za dwa miesiące
Szymuś zaczął raczkować mając 7 miesięcy, wstał mając równe 8 więc niby też szybko ale... one dalej nie siedzi

ja nie wiem jak to w ogóle mozliwe, że on wstaje, ale nie siedzi?? generalnie go nie sadzam, czasem tylko żeby zobaczyć jak bardzo się chwieje

i smieszne jest to, że on raczkując próbuje siadać sam, ale się przewraca, podpiera rekami. Czyli kompletnie odwrotna kolejność, bo zwykel dzieci dziedzą, ale nie siadają same. A on chce siadać sam, ale jeszcze nie siedzi. Kurcze, martwię się tym naprawdę:-(
Ja też jestem chora, ale nia aż tak jak ty. I ciężko mi znaleźć siłę do nich, bo głowa boli, brak sił itp. A co dopiero w twoim stanie
kati oj ty zbreźnico nasza, ale cię wzięło ostatnio

mąż się pewnie cieszy, co?
andariel tekst o niecheniu... bo to chyba zależy jak go potraktujemy. Dla mnie, zadręczającej się perekcjonistki, która chce wszystko zawsze zrobić najlepiej, wykończyć się, nie spać, ale przygotować wszystko jak trzeba (kosztem własnego spokoju) ten tekst oznacza, że czasem warto odpuścić. Ja kiedyś nie odpuszczałam nigdy, a jeśli już to strasznie to potem przezywałam i wyrzucałam sobie. Ten tekst nie mówi mi , że co drugi dzień mi się nie chce więc puszczam Marysi bajki. Mówi mi o tym, że kiedy po tygodniu z koncertami, kiedy wracam codziennie po północy (i jeszcze gotuję obiad po czym wstaję o 5 do młodszego bąbla) - nic się nie stanie jesli włączę Marysi bajkę zamiast na siłę lepić z nią z plasteliny, denerwując się o wszystko. Mówi o tym, że trzeba czasem wrzucić na luz, nie ratować świata kosztem wielkich frustracji. Że dom nieposprzątany, że Pranie niezrobione, że przeczytałam Marysi tylko 3 książeczki i nie pobawiłam się z Szymkiem w a-kuku. No to niech to pranie siedzi brudne w koszu, skoro ja zmęczona jestem do granic możliwości. Niech ten dom jest brudny o jeden dzień dłużej, skoro tak bardzo mi się nie chce. Posprzątam wieczorem, a Marysi więcej bajek przeczytam jutro, kiedy będzie więcej siły i chęci. Bo trzeba się starać jak najmocniej. niemal cały czas. I dla mnie to nie w tym staraniu jest problem. tylko w tym, żeby nauczyć się odpuszczać. I później nie przejmować się tym.
A z M. może brakuje wam czasu tylko dla siebie? Kiedy ostatni raz byliście gdzieś sami? U nas było identycznie, wiem o czym piszesz. Ja już podział majątku robiłam, serio... jesteście nie tylko rodzicami, ale też mężem i żoną dla siebie. Może uda się wam gdzieś razem wyjść? Wiem, ze o trudne, ale może w GW będzie łatwiej o pomoc, bo macie tam rodzinę?
Aestima no tak, Marysia też ostatnio nie rysuje
