Hejka!
Ja tak wpadam na dobranoc. Ciężki dzień za mną. Rano z Tymkiem do chirurga - super lekarz. Dowiedziałam się, że to co Mu urosło to kaszak (Tymek tam już od dłuższego czasu miał taką białą kropkę, musiała wdać się jakaś bakteria i urosło takie świństwo), lekarz zobaczył Tymka pępek i stwierdził, że przepuklina pępkowa, ale mamy czekać aż skończy 6 lat i wtedy decyzja co dalej, a z siusiakiem niby wszystko ok, w każdym razie nie do cięcia, ale ja Mu w domu "pękłam" tą skórkę, którą miałby do cięcia i znowu problem przy siusianiu :-/ i dowiedziałam się co się Tymkowi dzieje w nocy. Nie pisałam Wam, ale od paru nocy Tymek budzi się z wielkim wrzaskiem i mówi, że go noga boli, jedna i ta sama. Oglądaliśmy tą nogę w dzień i nic nie ma. Ponoć to są bóle wzrostowe (w sumie to myślałam o tym, bo ja takie coś miałam!
Asinko - my z Leo tak samo, tj.czekamy do 5-6 roku życia i zobaczymy co z tą jego przepuklinką, bo w żaden sposób mu nie przeszkadza itd., tyle że odstaje taki większy pępuszek. Leo czasem się nim bawi, tzn.naciska pępek ze słowami "no chowaj się puszku do srodka" ( musiał nas kiedyś podsłuchać);-) ciekawe to co piszesz o bólach wzrostowych - u nas Ninka ostatnio skarżyła się kilka razy przed snem, że noga boli "w środku". Ja, podobnie jak Ty, również to miałam i pamiętam jak to cholernie bolało. Miałam robione badania pod kątem stawów nawet, bo to długo trwało, ale minęlo po paru latach samo. Czyli, że nawet takie niespełna 3 letnie bączki mogą tego doświadczać?!
oby z katarków nic się nie rozwinęło! A Ty jak się trzymasz?
forever - ale fajnie z Centrum Nauki Kopernik - myśmy bardzo chcieli, ale jednak nie dotarli. Może na przyszła wiosnę zaplanujemy (o ile do tego czasu będziemy jeszcze rodziną...).
Mój szanowny małżonek zakupił wczoraj dla nas piwko i padło hasło, by coś wspólnie obejrzeć jak dzieci pójdą spać. Po czym po 20 odebrał tel.od kumpla z sąsiedztwa (z którym pracuje i czasem jeździ do pracy jednym autem) czy wyskoczy na szybkie piwko "pod blokiem". No i mój M.wskakując w spodenki rzucił do mnie, że wychodzi na pół godzinki z tym A.na piwko i zaraz wraca. Nie odezwałam się ani słowem, choć się zagotowałam. Wrócił po 2 godzinach, kiedy to już dzieci spały, a ja zasypiałam. A rano (moja kolej na spanie, M.wstawał wcześniej z NiL) Nina sprzedała mi newsa : " a wiesz mama, tatuś chyba jest chory bo rzygał do naszego kibelka"

I faktycznie, teraz walnął się do łóżka i zdycha... Raczej nie wygląda mi to na szybkie piwko

nawet już nie piszę, że w planach mieliśmy podjechać do CH kupić Ninie jakieś cieplejsze buty, bo w tych co ma teraz do p- la jej nie puszczę (za zimno rano na odkrytą górę stóp, bo to coś ala balerinki). I weź tu miej odrobinę dobrych chęcii się nie czepiaj...