Hej,
eZoja - ale dziwnie jak dla mnie

- bywało lepiej, no ale zdecydowanie bez takich historii choć się zbytnio nie oszczędzamy - spacery, basen, wychodzenie do ludzi.
Pisałam o darmowych atrakcjach wszelakich w stołecznym mieście np. zajęcia próbne w różnych klubach tylko trzeba tam mieszkać albo w miarę blisko no i dojechać do tej atrakcji - ja kosztów przemieszczania się nie liczę, bo auto z paliwem i tak "na stanie" a odległości niewielkie - nie wiem co Ci doradzić u Ciebie, ale np. Młoda uwielbia robić zdjęcia - jest jeden aparat stary, zacnej jakości, pancerny, na którym cyka a jutro dostanie swój własny - używka z Allegro. Może swoje Dzieciaki zainteresujesz ? To tak na szybko i w Twoich klimatach
Andariel - neony darmoszka jak się okazuje

tj. zwiedzanie muzeum a potem tour de Varsovie - chyba tak to się pisze - francuskiego ni w ząb

Teatr.... hmmm.... chyba Młoda jest zbyt poważna na takie - zresztą całkiem sympatyczne żeby nie było przedstawienie - tam były jeszcze dzieci ledwo stojące i młodsze. Zamierzam się na "Lokomotywę" nie wiedzieć czemu od lat 4 i to jak się uda za tydzień. Knajpa była - a żeśmy się przeszły w te iście upalne popołudnie i wieczór - pierożki z białym serem dobre, myślałam że Młoda wciągnie więcej

Towarzystwo sympatyczne, zaświtał mi pewien pomysł z tym miejsce związany, ale to w swoim czasie.
Jeszcze dwa centra handlowe, małe i duże w poszukiwaniu prezentu - konkretnego - w jednym lekka szopka z rzucaniem się na podłogę - Krysia b. chciała jeździć takim dziecięcym - z samochodem - wózkiem na zakupy, a czasu na to nie było - mimo obietnicy, że następnym razem. Poszłam sobie po prostu, podniosła się i przybiegła do mnie z płaczem. Nie interesowało mnie co ludzie na to.