reklama

Czerwiec 2011

Kasiawilde - dzięki, że pytasz, podczytuję, ale feelingu do pisania brak, Młoda jeszcze lekko zaglucona. Nieciekawe klimaty u mnie, dziś myślałam, że się rozpłaczę w pracy, nigdy się nie nie wykaraskam z zaległości jeśli mi coś wciąż dokładają nie mówiąc o tym co na bieżąco. :baffled:
 
reklama
no nie chcę się powtarzać, ale... tu straszne pustki...
proszę się meldować i to już:-p
kasiu no hej!!!:-):-):-) fajnie, że Jesteś! może forum troszkę się ożywi:tak: tak, migreny zdiagnozowane; tężyczki nie zaliczyłabym to niebezpiecznej choroby, ale jak to mówi mój M - za bardzo luzacko podchodzę do swojego zdrowia... może i ma rację, najbardziej martwię się jak będę miała 'atak' a będę sama z Emi (jak ostatnio w kościele...); 16 godz w pracy??? poza sennością ok?
andariel tak, czuję jak nadchodzi 'atak'; powinnam chodzić z papierową torbę, co by wspomóc oddychanie; jak Leo? miał dzisiaj gorączkę?
forever prawie płacz...? oj to mi nie pasuje do Ciebie... wiem o czym piszesz - praca:dry:
trasiula jak dzieciaczki???
 
Felkaa - no może i nie pasuje, ale się jak Syzyf czuję, chcę mieć wreszcie i czas i warunki aby zająć się tym co naprawdę lubię i umiem robić a okres kiedy robiłam to po 16 ( czasem do 22,23 ) i weekendy gdy był spokój, nie tylko z uwagi na Młodą minęły bezpowrotnie....
I jeszcze mnie wczoraj smutne klimaty naszły i wyszłam z fitnessu płacząc... ehh....
 
Hej wszystkim. Ja się czuje jak ostatnia pipka i rozczarowuję samą siebie. Wiele mi nie pasuje, ale nic nie zmieniam bo przecież to co jest - znam, a żeby sięgnąć po nowe - trzeba by zaryzykować. I tu się odzywa mój "pipizm" coby gorszego słowa nie użyć. I takie kółko błędne, a życie leeeeeci i drugiego mieć nie będę (w reinkarnację nie wierzę).
Felkaa choć tyle dobrze, że możesz przeczuć "atak".
forever mimo wszystko: głowa do góry. Ty też drugiego życia mieć nie będziesz.
 
Andariel - no nie będę - teraz trochę się martwię listem "urzędowym" który czeka na mnie na poczcie - wyszło mi że mogę go odebrać dopiero 04.11. ale wcześniej myślę, że się dowiem co to - w związku z tym zapisałyśmy się na wycieczkę po Muzeum Neonów z przewodnikiem a potem objazd BarBusem po warszawskich neonach - niestety na dziś nie było już miejsca więc dopiero za miesiąc. :-(
Felkaa - b. Cię przepraszam, że Ci nie odpowiedziałam odnośnie Twojej choroby - wydaje mi się, że umiesz z nią żyć - aczkolwiek faktycznie musisz się liczyć z nagłością przyjścia ataku gł. z uwagi na Emi - bo byś dawno nam o niej napisała :-p To dobrze, że możesz wyczuć atak wcześniej. :tak:
Dziś teatr oraz pewną knajpę chcemy odwiedzić w pobliżu, no i Tata kupił wreszcie Młodej aparat foto, jutro mają "odpalić". Doszłam do wniosku, że wypada uczyć Krysię odpowiedniego zachowania i choć średnio mam na to ochotę to zakupimy dziś prezent dla Taty - ale się nabiedziłam aby wymyśleć i coś odpowiedniego i odpowiedniego do dania przez dziecko :baffled: - i może jakąś kartkę zrobimy - jutro ma urodziny. Oczywiście nie ode mnie, żeby była jasność.
Tak w ogóle przekonałam się, że się dużo dzieje na mieści - tylko mieć czas, toczydełko do przemieszczania i niekoniecznie sporo funduszy np. dużo jest zajęć pokazowych. Wynalazłam wczoraj b. ciekawe zajęcia w Domu Kultury - od lutego pewnie bo od 2,5 roku - ale sobota i to na 9.30. i spory kawałek, na obrzeżach - my mniej więcej po środku mieszkamy, co 2 tyg. Nie wiem czy się odważę....
 
Hejka Dziewczynki :-)
My w trakcie przeprowadzki :-) właśnie wracamy z Dąbrowy Górniczej, bo byliśmy kupić łoże dokładnie samą ramę :-P i tak się cieszę, że już się stamtąd wyrwałam...
A wczoraj byłam jeszcze na spotkaniu klasowym - było nas 7, ale super klimat - tak się spiłam, że zaliczyłam pawia nocnego i teraz głowa boli :-D już zapomniałam jak to jest hahaha miłego dnia życzę!
 
asinka - przynajmniej radosne toasty wznosiłaś:-Dja bym zdołowala jedynie towarzystwo:-pfajnie - zmiany na lepsze idą:tak:
forever - zgadzam się w 100% co do tego, że jak się chce, to można wyszukać atrakcje za niewielką bądź żadną kasę:tak:tak jak piszesz - tylko mieć czas, pomysł i ruszyć dupkę kiedy trzeba (z tym ostatnim u mnie problem). Tęsknimy z M.za Warszawą, rozmawialiśmy ostatnio co nam się tam podobało (bo śmiesznie jest to, że właśnie za Wawą, nie Pruszkowem, tęsknimy. Za P-wem jedynie w kwestii mieszkania naszego). Coś się tu odnaleźć nie możemy. No ale tu jest moja siostra, z którą kontakt łapiemy dobry. No i forever - podziwiam Cię za to, że nie siedzisz i biadolisz, tylko działasz - że pokazujesz Krysi świat nie zza kanapy czy przez szkło tv, a właśnie spędzając czas na mieście. Ja tego nie potrafię chyba (bo jak wspominałam wczoraj jestem pipa i tyle).

Leo już pozbył się niektórych strupków, znacznie mniej ma kropek i widzę, że jest szansa by on był już czysty, a Nina jeszcze strupki będzie miała. Bardzo łagodnie ospę przeszedł. Krócej go wysypywało, prawie wcale się nie drapał, tyle tylko że maruda i męczydusza. No i glut - przed, w trakciei końca ie widać. WTF?
 
Ostatnia edycja:
Asinka85 - fajnie że się zresetowałaś :happy: Pamiętam dzień po spotkania klasowego z podstawówki - przyszło 18 osób.... Dobrze zapamiętałam czemu od zawsze nie lubię kolorowych wódek :baffled:
Andariel - no muszę Ci przyznać rację, że raczej.... stacjonarna jesteś :-p, swego czasu nawet pamiętam jak proponowałam Wam jakieś atrakcje weekendowe w stolycy do której wcale tak daleko nie mieliście :no: No i.... no i.... sama wiesz jak było dalej. ;-)Ja bym siedząc z dzieciakami przez 5 dni w domu po prostu sfiksowała nie wypuszczając się gdzieś w teren - inna rzecz że w tygodniu też bym próbowała - autem oczywiście :laugh2:Wyobraź sobie, że jak szukam ciekawych rzeczy dla nas to i się jakieś propozycje okołowarszawskie pojawiają w tym Pruszków....
Na kanapie to ja zasypiam momentalnie - jeśli już czasem do niej dojdę - a tv mnie kompletnie nie kręci, taki odmieniec ze mnie. Przypomniało mi się teraz jak tydzień temu byłyśmy na zajęciach w prywatnym przedszkolu i Młoda się potknęła, przewróciła no i jakiś uczynny tata Ją postawił - biedaczka nie wiedziała o co chodzi.... :tak:No bo ja Krysi nie stawiam, gdyż musi się nauczyć pod upadku podnosić sama.
A ja przed teatrem pędzę na fitness. Bo ja od 3 tyg. na diecie jestem - obwodowo mocno zjechałam - same tylko komplementa zbieram - od kobiet :-p - a wagowo 2,6 kg obywatela mniej, wyciągam bluzki i spódnice sprzed kilku lat, biustonosz kupiony w ciąży - cycki mi mocno nie poleciały - teraz jak namiot.
 
Dzień dobry :rofl2:
Tak tak to ja córa marnotrawna zawitała.....
Jak Wasze zdrówko?

U nas po malutku. Michalinka parę dni temu zapalenie płuc miała, teraz brat przechodzi.. mnie katar od ponad 2 tyg męczy, teraz jakby mniej nie leje się lecz kaszel taki łaskoczący jest wieczorami i przed snem.
Po malutku u nas... :) Znowu na spacery wychodzimy, W KOŃCU bo ocipieć szło w czterech ścianach ciągle ;)

Coś wyczytałam o jakiś atrakcjach za niewielkie pieniądze lub wcale, ale doczytać wstecz się nie mogę... że niby jakie to?? Chętnie podłapię od Was. U mnie nic prócz spacerów po lesie i wokoło ronda nie ma ciekawego w okolicach ;-) Dalsze wypady odpadają - koszta. Chętnie posłucham co tu można wymyśleć, bo mi się pomysły kończą :tak:
 
reklama
Hej, eZoja - ale dziwnie jak dla mnie :baffled: - bywało lepiej, no ale zdecydowanie bez takich historii choć się zbytnio nie oszczędzamy - spacery, basen, wychodzenie do ludzi.
Pisałam o darmowych atrakcjach wszelakich w stołecznym mieście np. zajęcia próbne w różnych klubach tylko trzeba tam mieszkać albo w miarę blisko no i dojechać do tej atrakcji - ja kosztów przemieszczania się nie liczę, bo auto z paliwem i tak "na stanie" a odległości niewielkie - nie wiem co Ci doradzić u Ciebie, ale np. Młoda uwielbia robić zdjęcia - jest jeden aparat stary, zacnej jakości, pancerny, na którym cyka a jutro dostanie swój własny - używka z Allegro. Może swoje Dzieciaki zainteresujesz ? To tak na szybko i w Twoich klimatach :happy:
Andariel - neony darmoszka jak się okazuje :-p tj. zwiedzanie muzeum a potem tour de Varsovie - chyba tak to się pisze - francuskiego ni w ząb :no:
Teatr.... hmmm.... chyba Młoda jest zbyt poważna na takie - zresztą całkiem sympatyczne żeby nie było przedstawienie - tam były jeszcze dzieci ledwo stojące i młodsze. Zamierzam się na "Lokomotywę" nie wiedzieć czemu od lat 4 i to jak się uda za tydzień. Knajpa była - a żeśmy się przeszły w te iście upalne popołudnie i wieczór - pierożki z białym serem dobre, myślałam że Młoda wciągnie więcej :happy: Towarzystwo sympatyczne, zaświtał mi pewien pomysł z tym miejsce związany, ale to w swoim czasie.
Jeszcze dwa centra handlowe, małe i duże w poszukiwaniu prezentu - konkretnego - w jednym lekka szopka z rzucaniem się na podłogę - Krysia b. chciała jeździć takim dziecięcym - z samochodem - wózkiem na zakupy, a czasu na to nie było - mimo obietnicy, że następnym razem. Poszłam sobie po prostu, podniosła się i przybiegła do mnie z płaczem. Nie interesowało mnie co ludzie na to.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry