nutria wielkie wow! Jesteś niesamowita! Ale wiesz, ja się tak zarzekałam, że nigdy, absolutnie nigdy nie będę chciała trzeciego dziecka a teraz tak myślę, że moje maluchy już takie duże i jak podrosną to mi będzie brakować bardzo małego szkraba u boku... więc kto wie co kiedyś będzie.
kati i dla was wielkie gratulacje!!! Cudowne wiadomości

I widać kto ma czas na forum - ciężarówki
martadelka, doggi ponieważ jestem totalnie nie na czasie mam ndzieję, że u wa wszystko w porządku, dzielnie znosicie trudy ciąży, macie teraz świetny i spokojny czas na przygotowanie wszystkiego, i przy okazji czas dla starszych maluchów. Fajnie
A co u nas? Cudownie!!!!!!! Ale to mega cudownie. Przeprowadzka to była najepsza decyzja naszego życia, mieszka się nam bosko. Niemal wszystkie problemy, któe wcześniej nas zabijały teraz zniknęły. Z rodzicami dogadujemy się świetnie, zresztą mamy dwa oddzielne mieszkania wic nie wchodzimy sobie w drogę. Ale pomoc mamy na miejscu, mozliwość wyjścia wiczorem, kiedy dzieci spią... daje nam niewiarygodnie dużo spokoju, luzu i szzęścia. Kurcze, nie chcę tak pisać, że u nas tak genialnie, bo to może nawet głupio brzmi, ale naprawdę jestem ogromnie szczęśliwa. Dzieci absolutnie cudowne! Tych kilka lat tłumaczenia, rozmów wreszcie przynoszą jakieś efekty i Marysia zaczyna panować nad swoim wybuchowym charakterem. Bywa tak, że ja siadam i piję kawę a oni bawią się razem. Poza tym uwielbiam spędzać z nimi czas, wcześniej wolałam uciec do pracy. teraz nie chce mi siędo tej pracy wychodzić. A Szymuś niebawem kończy dwa lata, strasznie ten czas leci...
poza tym mam fajną szkołę, miejsca wszystkie zajęte, mam listę rezerwowych uczniów,którzy czekają aż mijsce się zwolni. Gram dalej z teatrem po kilka koncertów w miesiącu.
Jak tam zdrowie waszych maluchów? Moi strasznie chorują odkąd zaczęło się przedszkole. Przez pierwszy miesiąc Marysia nawertt kataru nie złapała, ale potem non stop chora. Szymcio wszystko od niej łapie i neistety kiepsko sobie radzi z przeziębianimi. Marysia wczoraj poszła do rpzedszkola pierwszy dzień po świtach i dziś po południu 37,8C... więc coś się zaczyna znowu. A Szymuś dziś pierwszy raz od początku października nie miał kataru i pewnie złapie nowe świństwo od Marysi. A w międzyczasie już na sterydach wziewnych leciał, w sumie o niego się bardziej martwię niż o Marysię. Z drugiej strony odchoruje swoje i od września, jak pójdzie do przedszkola, będzie już lepiej.