Dzięki Katamisz, bidulko, przywołałam smutny dla Ciebie temat... Mój tato zmarł w 2008 i tak do końca nigdy się z tym nie pogodzę. CHoć nie byliśmy nigdy razem na co dzień ( rodzice rozwiedli sie gdy miałam roczek) i choć poznałam go w sumie dopiero jako nastolatka łączyła nas szczególna więź...
Kurcze, porozmawiajmy o czymś innym, bo będziemy maiły wszystkie smutaskowy dzień, a ja będę miała przez to poczucie winy, ze Was zdołowałam.
Lepiej powiedzcie co tam na obiadek dziś szykujecie?