Cześć Brzucholki :-)
Widzę że jednak same pozytywne wspomnienia z uczestnictwa mężusiów przy porodzie, to i ja swojego zaciągnę, a co

był przy poczęciu, całej ciąży to i zakończenie może zaliczyć :-).
Ja dzisiaj wstałam z okropnym bólem gardła i katarem :-( tak więc leżę pod kołderką i się dogrzewam.
Na obiad miałam dzisiaj robić krokiety z serem i pieczarkami ale chyba sera nie mam... T. miał podjechać do sklepu ale zawalony robotą, ja chora to nie wiem co będzie na obiad...
Muszę Wam jeszcze powiedzieć że mój bobo chyba czyta w moich myślach :-), bo za każdym razem jak tylko pomyślę że coś się nieuaktywnia to od razu dostaję minikopniaczka i się uspokajam, śmieszne to...
silva witaj w klubie, też się tak nakręcam czy podołam wszystkiemu, ale wtedy powtarzam sobie słów akoleżane które niedawno urodziły że z momentem pojawienia się dzieciątka wszystkie niepewności znikają, od razu wiesz jak masz zająć się swoim dzieckiem, jak się nim zaopiekować, poza tym wiem że nie będę sama, będzie mój mężuś i rodzina do pomocy więc muszę sobie poradzić

nie ma innej możliwości. I powtarzam sobie to tak długo aż przestanę się przejmować i niespokojne myśli idą precz :-)
Lecę poczytać inne wątki.
Miłego dnia ;-)